Krzyczcie nie głosem, a życiem

Idźcie. Róbcie w świecie święty raban. Ale nie ustami (przynajmniej nie przede wszystkim ustami) a życiem.

Reklama

Birma czy Bangladesz to "inny świat" - czy warto interesować się tym, co papież ma do powiedzenia do ludzi, którzy żyją w tak innych warunkach? Cóż może nas łączyć z "tamtymi" biskupami czy "tamtymi" młodymi? Tak jakbyśmy jako ludzie byli inni...

Obie papieskie wypowiedzi można przeczytać w serwisie papiez.wiara.pl. Chciałabym jednak zwrócić uwagę na homilię skierowaną do młodych. Niedawno zakończył się w Polsce IV Ogólnopolski Kongres Nowej Ewangelizacji. Mówiono o młodych, o bierzmowaniu i konieczności stworzenia propozycji na czas po nim. Czas jednocześnie formowania i świadectwa, czas dojrzewania do dorosłości, czas w którym ciągle się bierze, ale już nie mniej z siebie daje. Z tym drugim paradoksalnie często nam trudniej. Chcemy karmić, niekoniecznie zostawiając miejsce na to, by nakarmieni mogli działać. Chcemy prowadzić nie puszczając ręki, zapominając, że ci, o których mowa, nie mają już pięciu, ale piętnaście i więcej lat...

Co mówi do młodych papież?

Bądźcie świadkami Dobrej Nowiny - słyszą. Zanieście ją ludziom. Nie, nie mówimy o fikcji. Nie mówimy o pięknych, ale nijak nie przystających do rzeczywistości słowach. "Niektórzy zastanawiają się, jak można mówić o dobrych nowinach, gdy wielu wokół nas cierpi. Gdzie są dobre nowiny, gdy tyle niesprawiedliwości, ubóstwa i nędzy rzuca cień na nas i na nasz świat?" - mówił papież. I mówił to w kraju, w którym łańcuch krzywd jest olbrzymi. Dla nas niewyobrażalny. "Chciałbym, aby ludzie wiedzieli, że wy, młodzi mężczyźni i kobiety z Mjamny nie boicie się wierzyć w dobrą nowinę Bożego miłosierdzia, ponieważ ma ono imię i twarz: Jezusa Chrystusa. [...] Bądźcie gotowi zanieść dobrą nowinę braciom i siostrom, którzy cierpią i potrzebują waszych modlitw i solidarności, ale także waszej pasji na rzecz praw człowieka, sprawiedliwości i rozwoju tego, czym obdarza Jezus: miłości i pokoju."

Miejcie odwagę wierzyć w dobrą nowinę znaczy: miejcie odwagę wierzyć, że dobro zwycięża zło, a Bóg jest miłosierdziem. Miejcie odwagę wierzyć w dobrą nowinę znaczy: miejcie odwagę realizować ją w waszym życiu. Przebaczać, jeśli was skrzywdzono. Dobrem odpowiadać na zło. Działań na rzecz dobra każdego człowieka. Nie tylko "swojego" i "swoich".

Być świadkiem dobrej nowiny to znaczy nie tyle dużo mówić, co dobrą nowiną żyć. "Oto wielkie zadanie powierzone przede wszystkim młodym: bycie „uczniami-misjonarzami”, posłańcami dobrej nowiny Jezusa, szczególnie dla waszych rówieśników i przyjaciół" - mówił papież. "Nie bójcie się czynić rabanu, zadawać pytań, które zmuszają ludzi do myślenia! I nie bójcie się, jeśli czasami dostrzeżecie, że jest was niewielu, rozproszeni tu i tam. Ewangelia zawsze wyrasta z małych korzeni. Dlatego zróbcie trochę hałasu!" Na temat rabanu słyszeliśmy już wiele. I wiele rzeczy się pod ten raban podpina. Niezwykle rzadko jednak to, co najistotniejsze. A co jest najistotniejsze?

"Chciałbym was prosić, abyście krzyczeli, ale nie, nie waszym głosem, chciałbym, abyście krzyczeli waszym życiem, waszym sercem, abyście byli znakiem nadziei dla tych, którzy są zniechęceni, wyciągniętą ręką ku osobie chorej, przyjaznym uśmiechem dla obcokrajowca, troskliwym wsparciem dla samotnych" - precyzuje Franciszek. 

Idźcie. Róbcie w świecie święty raban. Ale nie ustami (przynajmniej nie przede wszystkim ustami) a życiem.

Młodzi ludzie garną się do wolontariatu. Słyszę to z wielu stron. To może być element ich świadectwa, ich głoszenia dobrej nowiny, ich posłania do świata. Bierzmowani znaczy przecież: namaszczeni i posłani. Jeśli tak, znaczy że zostali do tego zadania uzdolnieni. Nie przez własną wiedzę, ale dzięki darowi Ducha Świętego. Nie możemy uznawać tej rzeczywistości jedynie teoretycznie, bo to tak, jakbyśmy ją negowali. Ta rzeczywistość ma bardzo praktyczne konsekwencje.

"Nie zawsze wiemy, gdzie Jezus może nas posłać. Ale On nigdy nas nie posyła nie idąc równocześnie u naszego boku i zawsze trochę przed nami, aby nas wprowadzić do nowych i wspaniałych części swego królestwa" - mówił papież. Do tego mamy młodych przygotować. Nie da się tego zrobić "teoretycznie", tak jak nie da się teoretycznie nauczyć jeździć na rowerze lub nartach.

Na tej drodze mamy - razem z Jezusem - iść u ich boku. Po to, by mogli nas wyprzedzić.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama