Birma: Kościół wdzęczny za wiarę

Mjanma, Birma. Papież udaje się do kraju, w którym 90 proc mieszkańców wyznaje buddyzm.

Reklama

Transformacja

Od 1962 r. przez kilkadziesiąt lat krajem rządziła brutalnie junta wojskową, a jej proces demokratyzacji i otwarcia na świat, rozpoczęty w 2011 r., doprowadził do częściowo wolnych wyborów w 2015 r. i niepełnej zmiany władzy. Konstytucja z 2008 r., przyjęta przez wojskowych, zapewnia armii kontrolę nad trzema resortami siłowymi: obrony, spraw wewnętrznych i granic oraz 25 proc. miejsc w parlamencie, a także uniemożliwiła wybór Aung San Suu Kyi, przywódczyni opozycji, na urząd prezydenta. W 2015 r. Opozycyjna Narodowa Liga na rzecz Demokracji (NLD) odniosła zdecydowane zwycięstwo wyborcze, a prezydentem został Htin Kyaw, bliski współpracownik Aung San Suu Kyi. Ona sama objęła kilka ministerstw, w tym spraw zagranicznych, i specjalnie dla niej utworzone stanowisko radcy państwowego.

Swoją wizytą w Mjanmie Franciszek chce umocnić laureatkę Pokojowej Nagrody Nobla i jej „politykę jedności narodowej” – uważa ks. Bernardo Cervellera, redaktor naczelny katolickiego portalu informacyjnego AsiaNews. Jego zdaniem konflikt w stanie Rakhine, przedstawiany powierzchownie jako starcie religijno-etniczne, w rzeczywistości ma związek z interesami politycznymi i gospodarczymi. Ponadto kwestia ludu Rohindża jest cierniem w oku potężnego „równoległego” rządu Mjanmy – wojska kontrolującego granice, handel i gospodarkę.

W rozmowie z Radiem Watykańskim ks. Cervellera zwrócił uwagę, że mniejszości etniczne Mjanmy żyją na obszarach bogatych w zasoby naturalne i lasy. Przypomniał, że armia próbowała już w okresie dyktatury wojskowej wypędzić z tych ziem mniejszości etniczne i przejąć znajdujące się tam bogactwa. I robi to także dzisiaj. „Odkąd Aung San Suu Kyi jest radcą państwa i ministrem spraw zagranicznych, stara się o pojednanie różnych grup etnicznych. Chodzi też o nadanie mniejszościom więcej niezależności i autonomii oraz umożliwienie im udziału w zyskach ekonomicznych. Dotyczy to także Rohindżów” – twierdzi ks. Cervellera.

Na drodze do stabilizacji i pokoju ważnym etapem była konferencja pokojowa Panglong-21, która odbyła się w Naypyidaw we wrześniu 2016 r. W rozmowach z rządem udział wzięły niemal wszystkie formacje zbrojne. Zdaniem władz konferencja stanowiła istotny krok naprzód, jednakże brak konkretnych rozwiązań i deklaracja o cykliczności konferencji „co dwa lata” sugeruje, iż problem separatyzmu nie zostanie szybko rozwiązany.

Redaktor naczelny AsiaNews zwrócił uwagę, że Rakhine to pas wybrzeża nad Zatoką Bengalską, graniczący od północy na niewielkim obszarze z Bangladeszem. Duże zainteresowanie gospodarcze tym bogatym w zasoby naturalne obszarem wykazują również Chiny, wielki sąsiad Mjanmy. „Planowana jest tam m.in. budowa portu dla chińskich statków i działa już rurociąg naftowy bezpośrednio prowadzący do Państwa Środka” – wyjaśnił kapłan. Zaznaczył, że reorientacja polityki Mjanmy wzbudza niepokój nie tylko Pekinu, ale również birmańskiej armii. Pokazuje to m.in. to, że Chiny nie przyłączyły się do międzynarodowej krytyki Mjanmy związanej z wypędzeniem Rohindżów z ich domostw przez wojsko.

Ks. Cervellera przypomniał ponadto, że niedawny raport Komisji Praw Człowieka ONZ mówi o „systematycznym, siłowym wydalaniu” i „brutalnych atakach” miejscowych sił bezpieczeństwa współpracujących z radykalnymi buddystami przeciwko Rohindżom w Rakhine. Podkreślił, że konflikt w Rakhine „nie jest wojną religijną”. W przypadku wypędzania Rohindżów interesy birmańskich nacjonalistów spotkały się z interesami wojska. Ci pierwsi chcą wprowadzać w życie czysto birmański buddyzm, a drudzy utrzymać kontrolę nad krajem. W brutalnym rozprawianiu się z Rohindżami autor widzi reakcję armii na postulaty ONZ domagającej się przyznania więcej praw politycznych mniejszościom w regionie objętym kryzysem: gdyby uzyskały one prawo osiedlenia w Rakhine, wtedy bezpaństwowi obecnie Rohindżowie otrzymaliby obywatelstwo i mogliby zabierać głos w wielu sprawach dotyczących życia państwowego.

To, że papież, oprócz rozmów z rządem i przedstawicielami Kościoła Mjanmy, ma też w programie spotkanie z buddyjską Najwyższą Radą Mnichów jest dla publicysty kolejnym elementem projektu Franciszka, aby wzmocnić w tym kraju te sfery społeczeństwa, które opowiadają się za dialogiem i pokojem. Zwrócił uwagę, że rada mnichów w Mjanmie jest prawie kopią struktur watykańskich, rodzajem najwyższego konsystorza buddyjskiego. Rada wielokrotnie krytykowała fundamentalizm niektórych buddyjskich kapłanów, którzy atakowali Rohindżów. „Gremium to chce pokojowego współistnienia mniejszości” – zapewnia ks. Cervellera.

Podkreślił też, że buddyjskie klasztory Mjanmy z tysiącami mnichów są ważnymi ośrodkami kulturalnymi, które przyczyniają się do jedności kraju. Droga do jego demokratyzacji otrzymała mocne impulsy ze strony buddystów. Jednocześnie jednak w niektórych kręgach wyznawców tej religii (a właściwie systemu filozoficznego) dochodzi do radykalizacji postaw, jak to niedawno pokazały wydarzenia w Rakhine. „Chodzi o to, że od czasu utraty władzy przez dyktaturę wojskową ożywił się znacznie buddyjski fundamentalizm i nacjonalizm. Niektórzy obserwatorzy podejrzewają, że to właśnie wojsko inicjuje i podgrzewa takie nastroje" – twierdzi ks. Cervellera. Towarzyszy temu m.in. uchwalenie kontrowersyjnego ustawodawstwa, wymierzonego w inne wyznania, głównie w islam i chrześcijaństwo. Przepisy zakazują np. przechodzenia z buddyzmu na inne religie, a także bardzo ograniczają możliwości zawierania małżeństw mieszanych wyznaniowo.

Zdaniem szefa AsiaNews zanim ewentualnie przyzna się obywatelstwo Rohindżom, jak to proponuje Organizacja Narodów Zjednoczonych w ramach dążenia do przywrócenia pokoju w Rakhine, należy dokładnie zbadać, jaki wpływ na sytuację mają radykałowie wśród Rohindżów i jaki jest ich udział w aktach niedawnej przemocy. Autor zauważył, że nie można wykluczyć ich kontaktów z islamistami spod znaku Państwa Islamskiego lub Al-Kaidy. „W tej kwestii nawet Franciszek nie jest chyba dobrze poinformowany” – jest przekonany redaktor AsiaNews. Zwraca on uwagę, że papież wielokrotnie potępiał przemoc wobec Rohindżów, ale nie wspomniał, że wśród nich są także fundamentaliści.

Ks. Cervellera zwrócił uwagę, że rząd i wojsko Mjanmy mają różne pomysły na rozwiązanie kryzysu w Rakhine, co pokazuje również sprawa ewentualnego powrotu 600 tys. uchodźców Rohindża z Bangladeszu. Podczas gdy Aung San Suu Kyi ogłosiła niedawno program repatriacji i pomocy dla nich, to dowódca armii gen. Min Aung Hlaing odrzucił taką możliwość. Stwierdził niedawno na Facebooku, że Rohindżowie nie są „żadnymi autochtonami” i przynależą do Bangladeszu.

Chrześcijanie Mjanmy, którzy stanowią zaledwie jednoprocentową mniejszość – ponad 700 tys. wiernych i pochodzą głównie z 135 etnicznych grup kraju, uważają politykę narodowego pojednania Aung San Sui za pozytywną. Na niedawnym międzywyznaniowym spotkaniu modlitewnym w Rangunie, zorganizowanym przez rządzącą partię Narodowa Liga na rzecz Demokracji (NDL), kard. Bo po raz kolejny bronił działań noblistki wobec kryzysu w Rakhine i pochwalił jej zaangażowanie w budowę demokracji.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama