Wybuch w Siewieromorsku

To niezwykłe, jak mało nadal wiemy o tym, co stało się 13 maja 1984 r. w Siewieromorsku, bazie okrętów atomowych, skąd mogło wyjść uderzenie rozpoczynające III wojnę światową. W kolejną rocznicę objawień fatimskich potężny wybuch w głównym składzie amunicji uniemożliwił Moskwie jakiekolwiek działania zaczepne.

Reklama

Na zachowanych zdjęciach, wykonanych przez marynarzy krążownika Wiceadmirał Drozd, stojącego na redzie portu w Siewieromorsku, widać nad miastem potężny słup dymu, jakby uderzyła w nie bomba atomowa. Alarm ogłoszono w nieodległej Norwegii, skąd Siewieromorsk był śledzony jako główna baza Floty Północnej, której podwodne okręty atomowe wyposażone były w rakiety zdolne do przenoszenia pocisków nuklearnych. Okręty te stanowiły dla Zachodu śmiertelne zagrożenie, gdyż w przeciwieństwie do wyrzutni lądowych były trudne do namierzenia. Tę atmosferę dobrze oddaje powieść Toma Clency’ego „Polowanie na Czerwony Październik”. Tytułowa łódź podwodna wychodzi w morze właśnie z bazy w okolicach Murmańska. Nie jest to Siewieromorsk, ale wysunięty bardziej na północ Polarnyj. Jednak główną bazą techniczno-zaopatrzeniową dla Floty Północnej był Siewieromorsk nad Morzem Barentsa. Tam znajdował się jej główny arsenał, m.in. pociski atomowe.

Uderzyć jako pierwszy

Znaczenie tego punktu dla sowieckiej strategii wojskowej można zrozumieć, studiując sowiecką doktrynę wojenną z tego okresu. Jej twórcą był marszałek Nikołaj Ogarkow, w tym czasie szef Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Związku Sowieckiego, który w 1968 r. opracował plan inwazji wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację. Uważany był za twórcę doktryny wyprzedzającego ataku wojsk Układu Warszawskiego, którego pierwszym etapem miało być skuteczne użycie broni masowego rażenia. Baza w Siewieromorsku otrzymała ważne zadanie, gdyż okręty Floty Północnej miały opanować Atlantyk, przerywając zaopatrzenie i łączność Ameryki z Europą. Na szczęście dla Zachodu na Kremlu nie było wówczas przywódcy, który podjąłby ryzyko prewencyjnej wojny atomowej. Wydaje się, że jedynym zdolnym do tego politykiem był Jurij Andropow. Jako wieloletni szef KGB miał świadomość, że z każdym rokiem pogłębia się luka technologiczna pomiędzy Związkiem Sowieckim a Stanami Zjednoczonymi, gdzie prezydent Ronald Reagan rozpoczął właśnie program budowy osłony rakietowej nad Zachodem. Na domiar złego Andropow był opanowany obsesją, że Reagan pierwszy zaatakuje. W 1983 r. postawił siły zbrojne Układu Warszawskiego w stan podwyższonej gotowości, ogłaszając przygotowanie do operacji RJAN (atak rakietowo-jądrowy). Być może nigdy w czasie zimnej wojny świat nie był tak blisko konfliktu nuklearnego jak wówczas. Andropow był skłonny do podejmowania ryzyka. Jako sowiecki ambasador w Budapeszcie namówił sowieckie przywództwo do użycia siły dla stłumienia powstania węgierskiego w 1956 r., a latem 1968 r. parł do interwencji w Czechosłowacji. Podpowiadał Breżniewowi stanowcze kroki przeciw Polsce, kiedy powstała Solidarność. Był przekonany, że pontyfikat papieża Słowianina stanowi śmiertelne zagrożenie dla sowieckiego imperium. Kiedy jednak w listopadzie 1982 r. stanął na czele partii komunistycznej, kremlowscy lekarze przedstawili mu diagnozę – okazało się, że ma złośliwego raka wątroby. Stale dializowany, nie mógł podejmować kluczowych decyzji. Umarł w lutym 1984 r., a jego miejsce zajął kolejny schorowany starzec Konstantin Czernienko. Papież na pogrzeb Andropowa jako swego osobistego przedstawiciela wysłał francuskiego lekarza i genetyka prof. Jérôme’a Lejeune’a. Spotkali się w Watykanie i wspólnie zjedli posiłek 13 maja 1981 r. Francuz był ostatnią osobą spoza najbliższego grona, z którą Jan Paweł II rozmawiał przed zamachem na jego życie. Przyszło mu zaś reprezentować papieża na pogrzebie tego, który uruchomił zbrodniczy spisek.

Apokalipsa nad Morzem Barentsa

Prawdopodobnie 13 maja 1984 r. późnym popołudniem, między godz. 17 a 18 (dokładny czas wydarzenia nie jest znany), w zatoce Okolnaja pod Siewieromorskiem doszło do serii potężnych wybuchów. Piszę „prawdopodobnie”, ponieważ w rosyjskich źródłach pojawiają się także inne daty, 17 lub 18 maja 1984 r. Nie wiadomo, w jakich okolicznościach nastąpiła eksplozja. Podobno miało to miejsce podczas rozładunku torped i pocisków rakietowych. Eksplozje spowodowały wybuchy kolejnych składowisk, niszcząc i zabijając wszystkich, którzy znaleźli się w promieniu rażenia. Świadkowie opisują to jako apokaliptyczny spektakl. Przy wtórze kolejnych wybuchów niebo przecinały rakiety, rozrywające się z hukiem nad zatoką. Zagrożone były dwie atomowe łodzie podwodne cumujące przy nadbrzeżu. Według marynarzy, którzy byli świadkami tego wydarzenia, panowało powszechne przekonanie, że właśnie zaczęła się III wojna światowa. Okręty wojenne zaczęły wychodzić na pełne morze w szyku bojowym. W całym garnizonie ogłoszono alarm i szykowano się do odparcia napastnika. Na redzie w Siewieromorsku został jedynie atomowy krążownik Kirow. Posiadał najnowszy system obrony przeciwrakietowej i miał bronić portu przed kolejnym atakiem. Wszystko, co się działo, było interpretowane jako zewnętrzna agresja. Gdy flota szykowała się do boju z niewidzialnym przeciwnikiem, w mieście zapanowała totalna panika. Ulicami pędzili przerażeni ludzie, w tym także matki z dziećmi, które wybiegły z domów położonych w pobliżu składów pocisków i amunicji. Z wszystkich okien w mieście wyleciały szyby. Zagrożenie było tak wielkie, że rozpoczęto przygotowania do ewakuacji Murmańska. Nie wiadomo, ile ofiar pochłonęła katastrofa. Jedne źródła mówią o kilku osobach, inne o setkach zabitych. Dopiero po trzech dniach wszystko wróciło do normy, a okręty wróciły do portu.

Flota traci kły

Historycy są zgodni, że była to największa katastrofa w dziejach sowieckiej floty wojennej po 1945 r. Zniszczeniu uległa większość zmagazynowanych w Siewieromorsku rakiet, także te przystosowane do przenoszenia pocisków nuklearnych, oraz znaczna część zapasów torped i min. Flota Północna, duma sowieckiej marynarki wojennej, straciła najostrzejsze kły. Do momentu rozpadu Związku Sowieckiego nie odzyskała już pełnej zdolności bojowej.

Nie jest znana przyczyna pierwszego wybuchu. Być może był on spowodowany niedopatrzeniem kogoś z obsługi, czy rzuconym w niewłaściwym miejscu niedopałkiem papierosa. Lekceważenie przepisów było na porządku dziennym nie tylko w tym garnizonie. Spekulowano później, że pierwszy wybuch był spowodowany wiązką laserową, nakierowaną na składowane rakiety przez niezidentyfikowany samolot, który miał się pojawić nad Siewieromorskiem. Ciągle obracamy się w kręgu spekulacji, gdyż dochodzenie w tej sprawie utajniono. Wiadomo, że stanowiska stracili dowodzący Flotą Północną admirał Arkadij Michajłowski oraz jego zastępcy. Zadziwiające jest to, że przy tak gigantycznych rozmiarach katastrofy oraz jej konsekwencjach władze sowieckie, a później rosyjskie, nigdy nie opublikowały na ten temat oficjalnego raportu. Jakby w tych wydarzeniach było coś tak mistycznego i porażającego, że zdecydowano, aby pozostały tajemnicą do dzisiaj.

Kilka tygodni wcześniej

25 marca 1984 r., w uroczystość Zwiastowania NMP, w obecności wielu biskupów z całego świata, Jan Paweł II dokonuje zawierzenia świata Niepokalanemu Sercu Maryi. Prosi Matkę Bożą o ocalenie świata od wojny atomowej i samozagłady ludzkości. Modlitwa odbywa się przed statuą Maryi przywiezioną specjalnie z Fatimy. Podobna ceremonia ma miejsce we wszystkich diecezjach świata. Było to odnowienie aktu, jakiego w 1982 r. papież dokonał w Fatimie. Siostra Łucja uznała jednak, że nie był on ważny, gdyż nie włączał wszystkich biskupów świata. Jan Paweł II uznał tę opinię, chociaż potrzebę powtórnego zawierzenia kwestionowało całe jego środowisko w Watykanie. Do rozstrzygnięcia był jeszcze jeden problem. W orędziu Maryja domagała się wyraźnie, aby Rosja została poświęcona Niepokalanej. Papież był na to gotów, ale pod wpływem protestów Sekretariatu Stanu, obawiającego się międzynarodowego skandalu, zrezygnował z wymienienia Rosji w modlitwie. W akcie poświęcenia mówił więc o „wszystkich narodach, zwłaszcza tych, które tak bardzo potrzebują tego poświęcenia”.

Czy można łączyć uroczystość w Watykanie z wybuchem w Siewieromorsku? Świat wtedy niczego nie wiedział, a tym bardziej nie zdawano sobie sprawy z dalszych skutków tego wydarzenia. Po latach ten związek wydaje się bardziej oczywisty. Kilka miesięcy po tych wydarzeniach na czele Związku Sowieckiego stanął Michaił Gorbaczow, który zrezygnował z agresywnych planów swych poprzedników i zaczął dialog z Zachodem. Jedną z pierwszych zmian było odrzucenie w 1988 r. naukowego ateizmu jako fundamentu państwowej ideologii. Skutkowało to stopniowym przywróceniem wolności religijnej, a w konsekwencji także odbudową Kościoła katolickiego na całym obszarze sowieckiego imperium. Ostatnim ogniwem w tym procesie był rozpad Związku Sowieckiego i upadek komunizmu.

W świetle wiary trudno nie dostrzec, że ten niezwykły i nieprzewidywalny wcześniej ciąg wydarzeń stanowił wypełnienie obietnicy z Fatimy, w której jest mowa o konsekwencjach zawierzenia Rosji i świata Niepokalanemu Sercu Maryi. Jan Paweł II nie miał w tej sprawie żadnych wątpliwości. 13 czerwca 1991 r., podczas konsystorza, oceniając wpływ orędzia fatimskiego na bieg historii, powiedział: „Mnie osobiście dane było w szczególny sposób odczytać przesłanie Matki Bożej z Fatimy, naprzód 13 maja 1981 r., w momencie zamachu na życie papieża, jak też przy końcu lat 80., w związku z załamywaniem się komunizmu w krajach bloku sowieckiego. Myślę, że doświadczanie to jest dość przejrzyste dla nas wszystkich”. •

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • Gość Janek
    11.06.2017 17:42
    Związek Sowiecki takich arsenałów miał mnóstwo rozsianych po całym swoim terytorium, dlatego ten wybuch owszem, osłabił sowieckie możliwości, ale ich nie zlikwidował. Rezygnacja sowietów z agresji na Europę Zachodnią była skutkiem wojny USA z Irakiem w celu odbicia Kuwejtu. Użyta tam broń konwencjonalna uświadomiła armii sowieckiej, jak bardzo jest ona zacofana względem zachodu. Jeden amerykański helikopter potrafił zniszczyć brygadę pancerną, Abramsy niszczyły irackie czołgi z takiej odległości, że one się wzajemnie nie widziały.... Reagan postraszył sowietów wojnami gwiezdnymi, a wcześniej powiedział, że zazbroi ich na śmierć. Dlatego sowieci zgodzili się na likwidację bloku sowieckiego, a rozpad związku sowieckiego był skutkiem wewnętrznych rozgrywek między Jelcynem, a Gorbaczowem.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama