Kamienie lubią Śląsk

Wakacyjny zjazd. Zwiedzali najatrakcyjniejsze zabytki, modlili się z nami, a nawet wyruszyli na pielgrzymkę. Stypendyści „Dzieła Nowego Tysiąclecia" poznali nasz region z najlepszej strony.

Reklama

Codziennie o 21.37 przez blisko dwa tygodnie przy pomniku Jana Pawła II
w Katowicach czuwali gimnazjaliści i licealiści mieszkający w budynku wyższego seminarium. Do ich modlitwy dołączali czasem przechodnie. Co robi tak duża grupa młodzieży przed katedrą? – zastanawiali się. Tymczasem była to zaledwie mała cząstka obozu „Żywe kamienie”, który zakończył się 30 lipca. W 10 miastach Górnego Śląska i Zagłębia pojawiło się w sumie ponad 1200 młodych z całego kraju. Niektórzy nazywają ich kurczątkami Jana Pawła II ze względu na kolor koszulek, jakie noszą stypendyści Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”.

Śladami Papieża Polaka
Dzięki stypendystom mieszkańcy śląskich miast mogli przypomnieć sobie ewangelię pracy, czyli homilię Jana Pawła II, jaką wygłosił podczas swojej wizyty w Katowicach w 1983 r. Jej fragmenty znalazły się w balonikach, które młodzież rozdawała mieszkańcom. Papieskich akcentów podczas obozu „Żywe kamienie” było więcej.
– Gdy przygotowywaliśmy obóz, jedno wiedzieliśmy na pewno – musi być pielgrzymka do Piekar – opowiada ks. Dariusz Kowalczyk z zarządu Fundacji. – Chcieliśmy poznać Śląsk. A jak zapewniali nas tutejsi mieszkańcy, Śląsk bez Piekar nie istnieje – zaznacza.

Do Matki
Jak powiedzieli, tak też zrobili. Tłumy młodych ludzi ruszyły na spotkanie z Matką Sprawiedliwości i Miłości Społecznej. Licealiści dojechali autobusami do Świerklańca. Zanim wyruszyli w drogę liczącą ok. 10 km, zdążyli jeszcze zwiedzić tutejszy park. – Niewiele wiemy o Piekarach – mówiła na początku pielgrzymki Ewa Świątek z Nienaszowa. – Mamy nadzieję, że dziś dowiemy się więcej – dodała. Wyruszali z różnymi intencjami, ale niechętnie dzielili się informacjami, o co chcą się modlić przed obliczem Piekarskiej Pani. Marcin Sawczak z Lubomierza wspomina, że w przyszłym roku czeka go matura. Może właśnie o jej szczęśliwy przebieg poprosi Matkę Bożą. – Pielgrzymka to nie tylko radosne śpiewanie – przekonywał swoich podopiecznych ks. Waldemar Haręza, kiedy mijali zalew Kozłowa Góra. – To specyficzne rekolekcje w drodze, czas modlitwy i refleksji – zaznaczył. Kiedy licealiści byli już w drodze, w Radzionkowie zebrali się ich młodsi koledzy. Mieli do przejścia nieco krótszy odcinek, a po
drodze rzucili okiem na panoramę Piekar ze szczytu kopca wyzwolenia.

Święci są odważni
W piekarskiej bazylice tradycyjnym „szczęść Boże” przywitał pątników ks. Władysław Nieszporek, kustosz sanktuarium. – Przez waszą obecność wchodzicie w nurt historii tego świętego miejsca, która trwa już ponad 400 lat – mówił.– W tej historii uczestniczyli wielcy ludzie:
Jan III Sobieski, kardynał
Karol Wojtyła – przypomniał. Kulminacyjnym momentem pielgrzymki była Msza św. Odprawił ją metropolita katowicki arcybiskup Damian Zimoń. Koncelebrował i kazanie wygłosił tarnowski biskup pomocniczy Wisław Lechowicz. – Im dłużej żyję, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że być świętym, to znaczy być odważnym – zapewniał zgromadzoną w piekarskiej bazylice młodzież. – Trzeba mieć odwagę bycia sobą, bycia wiernym Chrystusowi; chodzenia – od czasu do czasu – pod prąd; sprzeciwiania się różnym trendom, zwyczajom – tłumaczył biskup. Zaznaczył również, że chrześcijanie powinni obawiać się jedynie złego ducha, który może doprowadzić do zguby nieśmiertelną duszę.
Tuż przed udzieleniem końcowego błogosławieństwa arcybiskup Damian Zimoń dziękował młodym za podjęcie trudu pielgrzymowania. – Chcę wam podziękować i pogratulować, że przybyliście do tego centrum katolicyzmu społecznego naszego regionu – powiedział. – To miejsce ukochał Jan Paweł II. Jeszcze jako metropolita krakowski przez 12 kolejnych lat przemawiał do gromadzących się tutaj mężczyzn – dodał.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Autopromocja

Reklama

Reklama

Reklama