Papież tam był ...

Reklama

TATRY
„Byt człowieka jest przemijający i zmienny. Góry istnieją w sposób pewny i trwały, są wymownym obrazem niezmiennej Wieczności Boga". (Jan Paweł II w 200. rocznicę zdobycia Mont Blanc). Góry zajmują szczególne miejsce w życiu i w sercu Jana Pawła II. Związany z nimi od najmłodszych lat, pozostał im wierny do dziś. Te najukochańsze to Tatry. :.

PIENINY
Czy pamiętacie papieską "powtórkę z geografii"? - "Jesteśmy tu w Starym Sączu. Stąd wyruszamy ku Dzwonkówce, Wielkiej Radziejowej, na Prehybę, dochodzimy do Wielkiej Raczy. Wracamy na Prehybę i schodzimy albo zjeżdżamy na nartach z Prehyby do Szlachtowej i do Krościenka. W Krościenku na Kopiej Górce, jest centrum Oazy. W Krościenku przekraczamy Dunajec, który płynie razem z Popradem w kierunku Sącza, Nowego i Starego, i jesteśmy w Sączu z powrotem. A kiedy na Dunajcu jest wysoka woda, to można w pięć, sześć godzin przepłynąć od Nowego Targu do Nowego Sącza. To tyle tej powtórki z geografii." :.

GORCE
Gorce - przez wielu uważane za najpiękniejszy fragment Beskidów - należały do żelaznego repertuaru górskich wypraw "Wujka" i jego studentów. Długie grzbiety górskie o stromych zboczach, rozległe hale i malownicze polany z drewnianymi szałasami... Karol Wojtyła przemierzył je wzdłuż i wszesz, zachwycił się nimi i ukochał; Jan Paweł II wciąż wspomina je z rozrzewnieniem - vide starosądecka „powtórka z geografii". :.

BESKIDY
W swoich wędrówkach po górach Karol Wojtyła odwiedził wiele miejsc. Małopolski Szlak Papieski im. Jana Pawła II liczy wraz z wariantami setki kilometrów. Tym, którzy nie mają ani czasu, ani sił, by przemierzyć go w całości, proponujemy kilka wycieczek śladami Jana Pawła II. :.

BIESZCZADY
Komańcza, Jeziorka Duszatyńskie, Chryszczata, Wołosań, Cisna, Mała Rawka... Południowo-wschodni przyczółek polskich Karpat. Bieszczady. W latach 50 i 60-tych jeszcze dzikie i bezludne - stanowiły wymarzone tereny dla turystów, poszukiwaczy przygód i amatorów wypraw w nieznane. Ksiądz-turysta Karol Wojtyła szybko docenił ich walory i począwszy od 1953 r., bywał tam wielokrotnie wraz z powierzoną swej duszpasterskiej pieczy tzw. "Rodzinką". Urokliwe krajobrazy, biwaki w odludnych okolicach, Msze św. polowe przy ołtarzu wzniesionym z kamieni i długie wieczory przy ognisku... :.

MAZURY
Wyprawy kajakowe były istotną częścią „Wujkowego” duszpasterstwa turystycznego. Początki – jak zwykle – były trudne. Kilka wypożyczonych składanych kajaków, namioty bez podłóg, dętki rowerowe pełniące rolę materaców... No i załoga: wprawdzie pełna najlepszych chęci, ale złożona prawie wyłącznie z wioślarskich żółtodziobów. To wszystko w niczym nie umniejszyło jednak zapału studentów jak i samego „Wujka”, który z księdza-turysty przedzierzgnął się oto w kapitana przedpotopowego kajaka-weterana o wdzięcznej nazwie „Kalosz”. Kajakarska pasja okazała się być zaraźliwa. Rosła liczba uczestników spływów, kompletowano niezbędny sprzęt, a do wysłużonego „Kalosza” dołączyły nowe kajaki: „Cicha Woda”, „Zum-zum”, „Pimpuś”, „Dzierbołek”. Czar wioseł tak silnie zauroczył księdza Karola, że trzeba było aż... konklawe, aby uwolnić spod niego kardynała Wojtyłę. Jego ostatnia kajakowa wyprawa miała miejsce w lipcu 1978 roku. :.

POJEZIERZE DRAWSKIE
Ten nieco zapomniany dziś przez turystów region w latach 50-tych był niemal zupełnie dzikim i w dużej mierze bezludnym rezerwatem przyrody. Wielokilometrowe odcinki bez śladów człowieka, cisza i spokój, wspaniała przyroda... Wąskie strugi, które trzeba było pokonywać pieszo, ciągnąc kajak za sobą. Niskie mostki, pod którymi z trudem przeciskała się kajakowa flotylla. Tafla wody pokryta dywanem z rzęsy wodnej i liści nenufarów... :.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Autopromocja

Reklama

Reklama

Reklama