Papież nie rozwiąże naszych problemów

Przez post i modlitwę Kameruńczycy przygotowywali się na spotkanie z Papieżem. Od Jaunde - stolicy Kamerunu Benedykt XVI rozpoczął swoją pierwsza pielgrzymkę do Afryki.

Reklama

W wiosce Akok Maka młodzi rozważali papieskie przesłanie na tegoroczny dzień młodzieży. Jego tematem jest nadzieja. Czternastoletnia dziewczyna trzyma na rękach kilkumiesięczne dziecko. Nie wie, kto jest ojcem. Mówi, że chciałaby mieć chrześcijańską rodzinę. Zapytana, jak ją rozumie spuszcza głowę i milczy. W Kamerunie rodzina praktycznie nie istnieje. Większość ludzi żyje w związkach poligamicznych, a sakrament małżeństwa mogą przyjąć tylko nieliczni. Chociaż licznie przychodzą do koscioła, nie przyjmują Komunii świętej.

- Oni nie mają przykładu, nie wiedzą, co to jest odpowiedzialność, dlatego przekazanie im wzoru prawdziwej rodziny nie jest łatwe – mówi prowadzący sesję ks. Kazimierz Pazio MIC. „Brak miłości, zdrada, brak ślubu, ciężka choroba, niemożność kontynuowania nauki i brak pracy” – jednym tchem młodzi wymieniają powody, które sprawiają, że ich życie jest trudne. Choć widzą problemy, trudno im zrozumieć, że ich przyszłość jest w ich rękach. Tradycja jest tu bardzo mocna, a Ewangelia nie wrosła na tyle, by przemienić tutejszą kulturę.

Imię diabła brzmi: nieczystość
Przypominam sobie zdanie jednego z misjonarzy, który stwierdził, że imię diabła w Afryce brzmi: nieczystość. Problem ten wpływa także na życie tutejszego młodego Kościoła. Zupełnie niezrozumiały jest celibat. Ma to swe uwarunkowania w kulturze i wierzeniach Kameruńczyków. - W niektórych regionach uważa się, że mężczyzna, umierając bezpotomnie, nie będzie mógł osiągnąć „szczęścia wiecznego”, nie będzie mógł żyć „po drugiej stronie” w szczęśliwości i w spokoju, będzie błądził w zaświatach. Jego duch nie spocznie na ziemi, bo to jest miejsce dla żyjących, nie przyjmie go też „kraina zmarłych”, bo nie zostawił w „krainie żyjących” potomka – wyjaśnia ks. Ryszard Kusy MIC. Choć niektórzy głęboko wierzą w Boga i żarliwie głoszą Dobrą Nowinę Jezusa Chrystusa, jednocześnie – świadomie lub nie – starają się „zabezpieczyć”, tzn. żeby po śmierci, mieć wolny wstęp do „krainy szczęśliwości”.

Problem ten dotyka też kobiet. Brak potomstwa uważany jest w Kamerunie za przekleństwo. Dlatego nawet kandydatki na zakonnice przed wstąpieniem do klasztoru muszą urodzić dziecko. Muszą udowodnić, że nie wybierają życia zakonnego z powodu bezpłodności. Rozwiązłość seksualna sprawia, że Kamerun staje w obliczu dramatycznego problemu AIDS. W szkołach średnich ponad 40 proc. dziewcząt jest zarażonych wirusem HIV. Szkoły są płatne, a rodzice wiedzą, że dziewczyna się utrzyma znajdując „sponsora”. Prostytucja nieletnich jest chlebem codziennym kameruńskiego społeczeństwa.

Nie zobaczą Papieża
Zmiana mentalności nie jest łatwa. Młodzi garną się jednak do Kościoła i szukają godniejszego życia. Z powodu biedy i ponad 200 km dzielących ich od stolicy kraju młodzież z buszu nie weźmie udziału w spotkaniach z Papieżem. Chce je jednak oglądać na ustawionym w kościele w Atoku telewizorze. - Papież doda nam odwagi do życia w pełni chrześcijańskiego” – mówi 20-letni Camil. Jest nauczycielem, kieruje grupą młodzieżową. Na wizytę Benedykta XVI czeka z nadzieją. Nawarro z kolei wierzy, że Papież podejmie palące kwestie społeczne. Korupcja jest jedną z nich. Droga, przy której stoi misyjna kaplica już kilkakrotnie miała być pokryta asfaltem. Pieniądze poszły jednak na prywatne domy skorumpowanych urzędników. Ubożejący Kameruńczycy zaczynają się domagać swych praw. Niepokój budzi zbliżające się przekazanie władzy przez prezydenta kraju. Znawcy Afryki obawiają się, że śmierć Paula Biya doprowadzi do walki o władzę, co może zakończyć się wojną.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Autopromocja

Reklama

Reklama

Reklama