Jak podbić ich serca?

Kiedy jechałem do Brazylii na tydzień przed papieską pielgrzymką, wyobrażałem sobie udekorowane okna mieszkań, ulice oblepione plakatami witającymi Benedykta XVI, czekających na niego ludzi. Już pierwszego dnia po przyjeździe zorientowałem się, jak bardzo się myliłem.

Reklama

Do dziś (7 maja) w całym Sao Paulo nie ma ani jednego plakatu czy transparentu witającego papieża. Nawet na klasztorze Sao Bento, w którym zamieszka Ojciec Święty, nic nie ma. W gazetach o Benedykcie XVI pojawiają się od czasu do czasu krótkie wzmianki na ostatnich stronach.

Papież bogatych?
Zaskoczeni są jednak chyba tylko przybysze z zewnątrz. Według niedawno przeprowadzonej ankiety okazało się, że ponad połowa brazylijskich katolików nie wie, jak nazywa się nowy papież. Być może wciąż pokutuje tu niesprawiedliwa opinia, przypisująca mu szorstkość i twardość (sławne określenie „Panzerkardinal”), z czasów gdy jako kardynał przewodniczył Kongregacji Nauki Wiary. W latach osiemdziesiątych ostro występował przeciwko tzw. teologii wyzwolenia – ideologii próbującej połączyć katolicyzm z marksizmem, bardzo popularnej w Brazylii. – Mnie ten papież nie interesuje, przecież to papież bogatych – powiedziała miejscowej telewizji dziewczyna z przedmieść. Tak myśli wielu biednych Brazylijczyków.

Brazylijczycy prognozują, że na spotkaniu z młodzieżą na stadionie Pacaembu będzie 300 tysięcy osób, na mszy św. na lotnisku Campo de Marte w Sao Paulo – milion, a na mszy św. w sanktuarium narodowym w Aparecida – pół miliona. Może się wydawać, że to ogromne liczby.

Pamiętajmy jednak, że w Ameryce Łacińskiej mieszka połowa wszystkich katolików na świecie. Ponad 130 milionów spośród nich to Brazylijczycy. Dwa pierwsze wydarzenia odbędą się w Sao Paulo, największej metropolii w Ameryce Południowej, liczącej, łącznie z przedmieściami, 17 milionów mieszkańców. Komuniści i anarchiści na demonstracjach pierwszomajowych bez trudu zgromadzili tu 2 miliony ludzi.

Pierwszy krok
Sao Paulo, niedziela, kościół Nossa Senhora Auxiliadora. Za pół godziny będzie Msza. Oto jednak przed stojącym w prezbiterium kapłanem ustawia się długa kolejka ludzi w różnym wieku. Pojedynczo podchodzą do księdza, mówią mu coś do ucha. On kładzie im dłonie na ramionach, potem na głowie. Wreszcie błogosławi znakiem krzyża. Po chwili podchodzi następny... – To zwykła rzecz w Brazylii. Tu jak ksiądz idzie ulicą, to wiele osób go zaczepia, prosząc o błogosławieństwo. Robią tak nawet ludzie, którzy nie chodzą do kościoła – mówi o. Jan Flig SCh, duszpasterz Polonii w Sao Paulo.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Autopromocja

Reklama

Reklama

Reklama