**Pierwszy dzień wizyty Benedykta XVI w Bawarii **

Monachium 9 września 2006 r.

Reklama

Dwa strumienie


Od rana jedni do Monachium napływają, aby spotkać się z Papieżem, inni z miasta starają się wyjechać, aby uniknąć tłoku, problemów komunikacyjnych i niebezpiecznego stresu wywołanego kłopotliwymi pytaniami, jakie może postawić Papież. W mieście jeszcze nie czuć gorączkowej krzątaniny, jaka zwykle towarzyszyła papieskim wizytą w Polsce. I jest to normalne, gdyż tutaj sytuacja jest zupełnie odmienna.

Monachium jest kosmopolityczne, mieszka tu liczna turecka diaspora, jest także sporo ewangelików. W Monachium od dawna rządzi koalicja SPD/Zieloni w przeciwieństwie do całej Bawarii, gdzie od lat hegemonię utrzymuje chadecka CSU. Jej lider, premier Bawarii Stoiber powiedział, że spodziewa się, że cała bawarska społeczność doceni, że przybywa do miasta nie tylko ich krajan, ale i przywódca całej ludzkości, którego orędzie powinno być z uwagę wysłuchane i przemyślane.

Monachijczycy w prywatnych rozmowach podkreślają, że są dumni z Benedykta XVI. To przecież – nasz Papież, powtarzają, co nieco irytuje innych Niemców, którzy pytają się, dlaczego Ojciec św. ograniczył swój pobyt tylko do Bawarii. Organizatorzy zapewniają, że Papież z pewnością do Niemiec jeszcze przyjedzie, a zacząć chciał od regionu z którym jest najbardziej związany, czyli własnego bawarskiego Heimatu. I tak nie będzie mógł odwiedzić wszystkich, bliskich mu miejsc, np. Traunstein, gdzie spędził całe dzieciństwo i chodził do szkoły. W rodzinnym Marktl am Inn będzie zaledwie 15 minut, także w innych miejscach nie będzie długo. Tym także organizatorzy tłumaczą brak tradycyjnych spotkań ze wspólnotami innych religii, czy ograniczony do minimum program kontaktów oficjalnych.

Oczywiście najważniejsze będą kontakty Papieża z wiernymi, zwłaszcza w czasie jutrzejszej Mszy św. na polach Terenów Wystawowych, pięknie położonych w południowej części miasta. Jutro nie będzie się tam łatwo dostać, gdyż organizatorzy ze względów bezpieczeństwa postanowili zamknąć stację metra położoną w pobliżu tego terenu. Wywołało to spore protesty, podobnie jak inne zarządzenia, że nie można zabierać ze sobą składanych krzesełek, czy nawet parasoli. Pomimo tych utrudnień, organizatorzy spodziewają się jutro przybycia ok. 250 tys. wiernych z całej Bawarii, a także sąsiednich regionów.

Od rana także trwają próby na terenie miejsca jutrzejszej Liturgii, gdzie ćwiczą połączone chóry oraz inni uczestnicy uroczystości. Wart podkreślenia jest spontaniczny udział setek wolontariuszy, którzy zgłosili się do służby charytatywnej, a także porządkowej oraz wielu stałych diakonów, którzy będą jutro komunikowali wiernych. Oni wszyscy bardzo czekają na Papieża, któremu chcą nie tylko okazać swoją miłość i przywiązanie, ale i obiecują poważnie potraktować słowa jego orędzia. Jak powiedział wczoraj kard. Friedrich Wetter, chodzi o to, aby nie tylko przez kilka godzin zanurzyć się w atmosferze radosnego święta, ale i w dniach następnych próbować coś zmienić we własnym życiu. Jak już wspominałem nie będzie to łatwe zadanie, ponieważ proces laicyzacji całego społeczeństwa, a szczególnie młodzieży jest bardzo silny. Wizyta może jedynie rozpocząć kiełkowanie odmiennych postaw, aniżeli te, które dominują w konsumpcyjnej i hedonistycznej kulturze, skierowanej na ustawicznie poszukiwanie przyjemności i nowych doznań.

Wracając wczoraj późnym wieczorem do domu rodziny, która nas gości w czasie pielgrzymki, położonego w dzielnicy Sendling, w metrze byłem świadkiem dwóch rozmów. Obie dotyczyły wizyty Papieża. Grupa młodzieży z plecakami świadczącymi o udziale w zeszłorocznym spotkaniu młodzieży w Kolonii opowiadała, jak organizowała się, aby przyjąć u siebie w domach ludzi z innych części Niemiec, którzy chcieli uczestniczyć w spotkaniu z Papieżem. Promieniowała od nich radość oczekiwania na niezwykłego Gościa. Na innej linii metra, także młodzi psioczyli na utrudnienia komunikacyjne związane z przyjazdem Papieża.

- Odetchnę, gdy wreszcie sobie pojedzie - powiedział jeden z nich.

- Lepiej, aby w ogóle nie przyjeżdżał - dodał drugi.

Dla nich wszystkich przyjazd Papieża jest jednak wyzwaniem. Nawet Ci, którzy chcieliby, aby szybko wyjechał, nie mogą przejść obok tego wydarzenia całkiem obojętnie. W tym jest także szansa pielgrzymki, że nie pozwala na obojętność wobec przyjazdu Papieża. Będzie pytaniem, na które jakoś trzeba będzie odpowiedzieć.
«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Autopromocja

Reklama

Reklama

Reklama