Przemówienie Benedykta XVI do seminarzystów w Kolonii

Najgłębszym celem formacji jest wewnętrzne poznanie tego Boga, który w Jezusie Chrystusie ukazał nam swoje oblicze.

Reklama

Drodzy seminarzyści!

Pozdrawiam was wszystkich z wielką miłością, dziękując wam za radosne powitanie, przede wszystkim zaś za to, że przybyliście na to spotkanie z wielu krajów pięciu kontynentów. Moją myślą obejmuję szczególnie seminarzystę, kapłana i biskupa, którzy przedstawili nam swoje własne świadectwa. Serdecznie dziękuję. Cieszę się z tego spotkania z wami. Chciałem, aby w programie tych dni w Kolonii było także specjalne spotkanie z młodymi klerykami, aby w sposób wyraźny i z całą mocą ukazać wymiar powołań, który jest zawsze obecny podczas Światowych Dni Młodzieży. Na pewno przeżywacie to doświadczenie w sposób wyjątkowo intensywny właśnie dlatego, że jesteście seminarzystami, to znaczy młodymi ludźmi, znajdującymi się w przełomowym czasie szukania Chrystusa i spotkania z Nim, w perspektywie ważnego posłannictwa w Kościele. Tym jest seminarium: nie tyle miejscem, co właśnie znaczącym czasem w życiu ucznia Jezusa. Wyobrażam sobie, jakie echo mogą mieć w was słowa, będące tematem tego dwudziestego Światowego Dnia - "Przyszliśmy oddać Mu pokłon" - oraz cała opowieść ewangeliczna o Mędrcach, z której temat ten pochodzi. Dla was stronice te nabierają szczególnej wartości właśnie dlatego, że rozeznajecie i sprawdzacie powołanie do kapłaństwa. Chciałbym się nad tym wspólnie z wami zastanowić.

Dlaczego Mędrcy z dalekich krajów udali się do Betlejem? Odpowiedź nawiązuje do tajemnicy "gwiazdy", którą ujrzeli na Wschodzie i w której rozpoznali gwiazdę "króla żydowskiego", to znaczy znak narodzin Mesjasza (por. Mt 2,2). Tak więc do drogi popchnęła ich siła nadziei, która w gwieździe znalazła potwierdzenie i stała się przewodnikiem ku "królowi żydowskiemu", ku królowaniu samego Boga. Mędrcy podjęli podróż, ponieważ żywili wielkie pragnienie, które kazało im porzucić wszystko i wyruszyć w drogę. Jak gdyby zawsze czekali na tę gwiazdę. Jak gdyby była im pisana od początku ta podróż, którą teraz podejmowali. Drodzy przyjaciele, oto tajemnica wezwania, powołania; tajemnica, dotykająca życia każdego chrześcijanina, która jednak wyraźniej objawia się w tych, których Chrystus zaprasza do pozostawienia wszystkiego, aby iść tuż za Nim. Seminarzysta przeżywa piękno powołania w chwili, którą moglibyśmy nazwać "zakochaniem". Jego duszę przepełnia zdumienie, które każe mu powiedzieć w modlitwie: Panie, dlaczego właśnie ja? Miłość jednak nie zna pytania "dlaczego", jest bowiem bezinteresownym darem, na który trzeba odpowiedzieć darem z samego siebie.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Autopromocja

Reklama

Reklama

Reklama