Audiencja ogólna: Improwizowana katecheza papieża

Życie i dokonania Pseudo-Dionizego Areopagity, anonimowego pisarza z przełomu V i VI wieku były tematem katechezy Benedykta XVI podczas audiencji ogólnej 13 maja na Placu św. Piotra. W improwizowanym niemal w całości rozważaniu papież nazwał go prekursorem teologii mistycznej.

Reklama

Przypomniał, że Pseudo-Dionizy Areopagita wywarł wielki wpływ na teologów XIII wieku, m.in. na św. Bonawenturę, który dzięki jego pismom mógł w nowatorski sposób interpretować postać i dzieło św. Franciszka z Asyżu. Mówca wskazał na bliskość myśli tego wielkiego pisarza starożytności chrześcijańskiej z teologiami mistycznymi Azji. Zdaniem papieża tak jak w VI w. Pseudo-Dionizy łączył myśl grecką z Ewangelią, tak dzisiaj może on być pomocny w dialogu z religiami Azji.

Ojciec Święty zaznaczył, że „światło Prawdy jest światłem Miłości”. „Podejmijcie drogę pokornego doświadczania wiary dzień po dniu. Poprzez to serce staje się wielkie i może oświecić rozum, aby ujrzał on piękno Boga. Prośmy Pana, aby mądrość naszych czasów wykorzystać w służbie Ewangelii, aby na nowo odkryć piękno wiary w spotkaniu z Chrystusem, w spotkaniu z Bogiem w Chrystusie” – mówił papież.

Po wygłoszeniu katechezy i streszczeniu jej w głównych językach światowych Benedykt XVI pozdrowił pielgrzymów w różnych językach. Po polsku powiedział: „Pozdrawiam pielgrzymów z Polski, a szczególnie dzieci, które po raz pierwszy przystąpiły do Komunii św. Drogie dzieci, niech Pan Jezus zawsze mieszka w waszych sercach, aby były one pełne Bożej miłości. Niech jego obecność uświęca was i wasze rodziny.

Serdecznie Wam błogosławię".

Oto polski tekst nauczania papieskiego:

Drodzy bracia i siostry,
dzisiaj, w ramach katechez o Ojcach Kościoła, chciałbym mówić o bardzo tajemniczej postaci: teologu z VI wieku, którego imię jest nieznane, a który pisał pod pseudonimem Dionizy Areopagita. Pseudonimem tym nawiązywał on do fragmentu Pisma, którego przed chwilą wysłuchaliśmy, to jest do wydarzenia opisanego przez św. Łukasza w 17. rozdziale Dziejów Apostolskich, opowiadającym o tym, jak Paweł przepowiadał na Areopagu w Atenach do elity wielkiego intelektualnego świata Grecji, ale na koniec większość słuchaczy nie była tym zainteresowana i odeszła, wyśmiewając się z niego; niektórzy jednak, nieliczni, jak mówi św. Łukasz, zbliżyli się do Pawła, otwierając się na wiarę. Ewangelista podaje nam dwa imiona: Dionizego, członka Areopagu i Damaris – pewnej kobiety.

Skoro autor tych ksiąg pięć wieków później wybrał pseudonim Dionizego Areopagity, oznacza to, że zamierzał postawić grecką mądrość w służbę Ewangelii, pomóc w spotkaniu kultury i inteligencji greckiej z orędziem Chrystusa; chciał uczynić to, co zamierzał ów Dionizy, to jest aby myśl grecka spotkała się z przepowiadaniem świętego Pawła; będąc Grekiem, chciał stać się uczniem św. Pawła i tym samym uczniem Chrystusa.

Dlaczego ukrył on swoje imię i wybrał ten pseudonim? Część odpowiedzi już znamy: chciał on wyrazić właśnie ten sposób podstawowy zamiar swojego myślenia. Istnieją jednak dwie hipotezy na temat tej anonimowości i pseudonimu. Pierwsza głosi, że było to zamierzone kłamstwo, przez które, cofając datę swoich dzieł do pierwszego wieku, do czasów św. Pawła, chciał przydać on swojej twórczości literackiej niemal apostolski autorytet. Lepsza jednak od tej hipotezy – która wydaje mi się mało wiarygodna – jest druga: a mianowicie, że był to akt pokory. Nie głosić chwały swego imienia, nie wystawiać sobie pomnika własnymi dziełami, lecz rzeczywiście służyć Ewangelii, tworzyć teologię kościelną, nie indywidualną, opartą na sobie samym. Rzeczywiście potrafił stworzyć teologię, którą oczywiście możemy datować na szósty wiek, ale nie przypisywać żadnej postaci tamtego okresu: jest to teologia nieco odindywidualizowana, to znaczy taka, która wyraża wspólne myślenie i słownictwo.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

Autopromocja

Reklama

Reklama

Reklama