Oburzeni słowami Papieża

Zdumienie, a nawet oburzenie komentatorów największych włoskich gazet wywołały słowa Benedykta XVI wygłoszone podczas mszy w Monachium, że "mieszkańcy Afryki i Azji są przerażeni dominującym na Zachodzie wykluczeniem Boga z wizji człowieka".

Publicyści dzienników "Corriere della Sera" i "La Repubblica" zauważają, że krytykując Zachód papież podsuwa argumenty islamskim fundamentalistom i czyni to w piątą rocznicę zamachów w USA.

Choć - jak się podkreśla w obu gazetach - Benedykt XVI nie mówił w swym kazaniu o islamie i jego wyznawcach, ale nikt nie ma wątpliwości, że to o nich chodziło. Dyrektor biura prasowego Stolicy Apostolskiej ksiądz Federico Lombardi nie zgodził się z taką interpretacją słów papieża. Potwierdził, że w niedzielnej homilii Benedykta XVI "nie było żadnego bezpośredniego odniesienia do islamu" i dodał, że "papież chciał tylko podkreślić zeświecczony charakter współczesnego społeczeństwa".

"Było to przemówienie natury ogólnej, ostrzeżenie pod adresem Zachodu" - oświadczył szef watykańskiego biura prasowego, cytowany przez agencję ANSA.

Komentator "La Repubblica" Gad Lerner napisał, że "czytając między wierszami pełne troski rozważania Benedykta XVI można odnieść wręcz wrażenie, że fanatyzm religijny zostaje uznany za spektakularną reakcję na upadek naszych kodeksów moralnych, na zepsucie naszych obyczajów".

Lerner dodaje, że papież przedstawił świat zachodni jako dotknięty słabością i głuchy wobec Boga, niezdolny do tego, by zrobić dobry użytek z nauki i wolności, bezradny wobec plagi AIDS. To - jak dodał znany włoski publicysta - obraz "smutnego Zachodu, bo w dużej mierze bluźnierczego, genetycznie zmodyfikowanego i pornograficznego".

Zdaniem Lernera nowością w papieskiej homilii było spojrzenie na islam; "islam rozwścieczony na obelgi rzucone na jego Proroka", "dążenie do sacrum, które wykluczone przez Zachód, miałoby się natomiast wyrażać w zbiorowych porywach w Azji i Afryce".

"Ale czy jesteśmy tego pewni, czy rzeczywiście możemy odczytywać jako zapał do transcendencji integryzm islamski i hinduistyczny oraz wierzenia animistów?" - pyta Lerner.

"Nauki i medycyny trzeciego tysiąclecia nie można sprowadzić do cynicznej karykatury, którą zdaje się proponować kierownictwo Kościoła rzymskiego" - twierdzi komentator gazety, a następnie dodaje: "nikt, nawet papież, nie może nigdy twierdzić, że seksowna bielizna, reklamowana na naszych ulicznych billboardach, usprawiedliwia burki w świecie islamskim".

"Opisując naszych wrogów jako ludzi wiary, przestraszonych przez Zachód, który zasłania Boga, zagrożonych nie przez Chrystusa, ale przez szydzenie ze świętości, Benedykt XVI proponuje sugestywną analizę. Ale ryzykuje tym, że obdarza fanatyków prezentem, na który nie zasługują" - konkluduje Gad Lerner w dzienniku "La Repubblica".

Zastępca redaktora naczelnego "Corriere della Sera" Magdi Allam wyraża zaniepokojenie tym, że krytyka Zachodu przez papieża "nie tylko jest zbieżna z zarzutami, stawianymi przez islamskich głosicieli nienawiści, ale może zostać instrumentalnie wykorzystana do tego, by uzasadnić ich zbrodnie".

Allam przypomina, że to właśnie ci "islamscy głosiciele nienawiści" używając argumentu słabości Zachodu i istniejących w nim podziałów podburzają masy do przemocy przeciwko wrogom islamu.

Publicysta podkreśla, że szczególnie należy o tym pamiętać 11 września, w piątą rocznicę zamachów w USA.

«« | « | 1 | » | »»

Autopromocja