Kraków: Wkrótce tajne przesłuchania

W najbliższych dniach rozpoczną się przesłuchania świadków w procesie beatyfikacyjnym Jana Pawła II.

Reklama

Wiele z nich toczyć się będzie w Krakowie. Są objęte ścisłą tajemnicą.

Lista świadków liczy ponoć 100 osób. Postulator w procesie beatyfikacyjnym Jana Pawła II ks. Sławomir Oder nie chciał jednak ujawnić dokładnej liczby. - Przede wszystkim nigdy nie wiadomo do końca, ilu będzie świadków. Oficjalna lista, którą przygotowałem, może być uzupełniona w trakcie przesłuchań, bo sędziowie trybunału mają możliwość wezwania świadków z urzędu - mówi.

Kolejność przesłuchiwania świadków również objęta jest tajemnicą. W rozmowie z nami ks. Oder zdementował informację, jakoby pierwszym przesłuchiwanym miał być abp Stanisław Dziwisz. - To sugestie dziennikarzy, które nie mają wiele wspólnego z prawdą - mówi ks. Oder.

O co będą pytani świadkowie? To oczywiście tajne. Znana jest jedynie ogólna formuła przesłuchań - świadkowie mają za zadanie opowiedzieć o życiu Jana Pawła II, dowieść heroiczności jego cnót i opinii świętości. Przesłuchania nie są zwykłą formalnością - mogą przyspieszyć lub opóźnić proces. Ks. Oder: - To zwyczajne zbieranie merytorycznych materiałów, które są surowcem tego procesu, narzędziem do kolejnych etapów. Na ich podstawie będzie przygotowane tzw. positio, czyli potwierdzenie heroiczności cnót.

Proces beatyfikacyjny Jana Pawła II otwarto w rzymskiej bazylice na Lateranie 28 czerwca. Było to możliwe dzięki specjalnej dyspensie Benedykta XVI. Zazwyczaj od śmierci kandydata na ołtarze do rozpoczęcia procesu musi minąć pięć lat. Jak długo proces potrwa? Procesy toczące się kilkadziesiąt lat to norma. Gdyby jednak Jan Paweł II został uznany za męczennika, procedury można by znacznie skrócić. Petycję z taką prośbą wystosowało do kard. Camillo Ruiniego rzymskie stowarzyszenie kulturalne Tiberis custos. Wprawdzie Jan Paweł II nie zmarł w wyniku ran odniesionych od strzałów, które 13 maja 1981 r. oddał do niego Turek Mehmet Ali Agca, to jednak swoją długotrwałą chorobą "przypieczętował" to męczeństwo - argumentowali członkowie stowarzyszenia. W podobnym duchu wypowiadał się niedawno naczelny redaktor oficjalnego watykańskiego dziennika "L'Osservatore Romano", mówiąc, że kamienie na placu św. Piotra zbroczone krwią zranionego Papieża powinny być czczone jako relikwie.

Jak się dowiedzieliśmy, proces raczej nie potoczy się tą drogą. - Formalnie nie ma przesłanek do tego, żeby Jan Paweł II mógł zostać uznany za męczennika - mówi ks. Oder.

W tej sytuacji do beatyfikacji niezbędny jest przynajmniej jeden cud. Specjalnie powołana komisja lekarska musi potwierdzić, że uzdrowienie nie daje się wyjaśnić wiedzą medyczną. Co ważne - pod uwagę brane są tylko przypadki uzdrowień, jakie nastąpiły po śmierci Jana Pawła II. Na razie cudu jeszcze nie zatwierdzono. - Cały czas trwa zbieranie dokumentów i świadectw. Zgłoszeń jest sporo. Trudno już teraz mówić o cudzie, to sprawdzi Kongregacja ds. Świętych, ale wszystkie sygnały sprawdzimy - wyjaśnia postulator procesu.

«« | « | 1 | » | »»

Autopromocja

Reklama

Reklama

Reklama