Watykan wciąż pełen Polaków

"Pielgrzymka do grobu Ojca Świętego" - ofertę pod tym hasłem ma większość biur podróży, organizują je także parafie.

Reklama

Tej jesieni nie ma wycieczek, które cieszyłyby się większym zainteresowaniem

Rzym długo jeszcze nie przestanie być "polskim miastem". Na pogrzeb Jana Pawła II przyjechało tam ponad milion Polaków. Prawie z każdej parafii - a jest ich 10 tys. - wyruszył co najmniej jeden autokar. Ale na pamiętnym kwietniowym tygodniu wcale nie koniec: polskie oblężenie Watykanu trwa. Audiencja u Benedykta XVI czy zwiedzanie miasta są dla pielgrzymów drugorzędne, głównym celem jest krypta pod Bazyliką św. Piotra.

Inicjatywa organizowanych pielgrzymek do grobu Papieża Polaka narodziła się oddolnie. - Niedługo po śmierci Jana Pawła II zadzwonił do nas klient, notabene człowiek na wysokim stanowisku, i powiedział, że wybrałby się do Rzymu, ale ma mało czasu i nie stać go na samolot. Nic takiego znaleźliśmy. Więc stworzyliśmy taką ofertę sami - mówi Sebastian Nasiłowski, właściciel biura podróży Tourist Polska.

Kim jest pielgrzymujący do watykańskiej krypty Polak? Anna Michalska, zarządzająca własną firmą, dopiero po śmierci Jana Pawła II stwierdziła, że musi pojechać do Rzymu. - Wcześniej to jakoś nigdy nie było czasu. Praca, dzieci. Pierwszym impulsem był pogrzeb Papieża. Przeraziły mnie trochę tłumy. Ale szybko znalazłam ofertę wyjazdu do grobu Jana Pawła II. Byłam, niewykluczone, że pojadę jeszcze raz z córką - mówi Michalska.

Sebastian Nasiłowski: - Ludzie, którzy wybierają tę ofertę, mają średnio około czterdziestki i wyższe wykształcenie.

Większość wycieczek pod szyldem "pielgrzymka do grobu Jana Pawła II" to wyjazdy krótkie, najczęściej czterodniowe, i wykorzystujące dni weekendu. Dodatkowe atrakcje to np. Anioł Pański z Benedyktem XVI. W programie jest krótki wykład na temat procesu beatyfikacyjnego Jana Pawła II.

Plakaty informujące o pielgrzymkach do grobu Ojca Świętego można też znaleźć przy wielu polskich kościołach. Parafie na własną rękę organizują wyjazdy do Rzymu. - Pomysł pochodzi od ludzi, zgłaszają się sami. Wydaje się, że pielgrzymki do Rzymu to żadna nowość, ale śmierć Jana Pawła II dała impuls tym, którzy w ogóle nie myśleliby o wyjeździe. Są i młodzi, i starzy. Cały przekrój socjologiczny. Jadą ci, których na to stać, ale wiem, że niektórzy się zapożyczają. Żeby zbić koszty, sami załatwiamy hotele, transport - opowiada ks. Tomasz z parafii na warszawskich Jelonkach. Czasem wyjazd jest wspólnym przedsięwzięciem kościoła i biur podróży. - Parafie zgłaszają się do nas jedna po drugiej. Myślę, ze zapotrzebowanie będzie porównywalne do tego w Roku Jubileuszowym - mówi Barbara Podpirka, kierownik krakowskiego biura podróży Galeon.

- Zwykle na wycieczki wyjeżdża jeden autokar. Ale na tę do grobu Jana Pawła II kilka - twierdzi Nasiłowski.

«« | « | 1 | » | »»

Zobacz

Autopromocja

Reklama

Reklama

Reklama