Papież o "świętym wstydzie"

„Niech Pan da nam łaskę świętego wstydu w obliczu pokusy ambicji, która dotyka każdego, nawet wspólnotę kościelną” – zachęcił papież podczas porannej Eucharystii w Domu Świętej Marty.

Reklama

 W swojej homilii Ojciec Święty nawiązał do czytanego dziś fragmentu Ewangelii (Mk 9,30-37), w którym Pan Jezus zapowiadając swą mękę wezwał uczniów do pokory i służby jedni drugim.

Franciszek zauważył, że już w pierwszym dzisiejszym czytaniu (Syr 2,1-11) jesteśmy zachęcani, by przygotować swą duszę na doświadczenia, bo wszyscy jesteśmy kuszeni. Z kolei uczniowie słysząc z ust Jezusa zapowiedź Jego męki bali się Go zapytać. Papież zauważył, że ulegli pokusie nie wypełnienia swojej misji. Dodał, że również Pan Jezus był kuszony, najpierw na pustyni trzy razy przez diabła, następnie przez Piotra, kiedy zapowiadał swoją śmierć. Ale czytany dziś fragment Ewangelii mówi o jeszcze innym rodzaju pokusy: uczniowie posprzeczali się między sobą o to, kto z nich jest największy i zamilkli, kiedy Jezus zapytał ich, o czym rozmawiali w drodze. Zamilkli, bo było im wstyd. 

„Ale byli to dobrzy ludzie, którzy chcieli iść za Panem, służyć Panu. Ale nie wiedzieli, że droga służby dla Pana nie była taka łatwa, to nie była jak zaciągnąć się do jakiejś instytucji, stowarzyszenia dobroczynnego, żeby czynić dobro – to było coś całkiem innego. Obawiali się tego. Była też pokusa światowości: od pierwszych chwil Kościoła aż do tej pory, działo się to, dzieje i będzie się działo. Pomyślmy chociaż o walkach w parafiach: «Chcę być prezesem tego stowarzyszenia, wspiąć się nieco». „Kto jest tutaj najważniejszym? Kto jest najważniejszym w tej parafii? Nie, ja jestem ważniejszy niż ten, a tamten nie, bo coś zrobił» …, cały łańcuch grzechów” – podkreślił Ojciec Święty.

Franciszek dodał, że pokusa, ta często prowadzi do obmawiania innych i nie omija duchownych, którzy chcą zyskać „lepszą” parafię, czy wspiąć się po szczeblach kariery, co sprawia, że stają się ludźmi „światowymi”. Dlatego zawsze, gdy znajdziemy się w takiej sytuacji, musimy prosić o łaskę wstydu. Pan Jezus odrzuca bowiem taką logikę i mówi: „Jeśli kto chce być pierwszym, niech będzie ostatnim ze wszystkich i sługą wszystkich”. Potem wziął dziecko, postawił je przed nimi. Papież poprosił o modlitwę w intencji Kościoła, aby Pan nas bronił od ambicji, światowości, od tego czucia się ważniejszymi od innych. 

„Niech Pan da nam łaskę wstydu, tego świętego wstydu, kiedy kuszeni znajdujemy się w takiej sytuacji: «Czyż jestem zdolny, aby tak myśleć? Widząc mojego Pana na krzyżu, chcę Go wykorzystywać dla własnej kariery?». I niech nam da łaskę prostoty dziecka: zrozumienia, że uczeń może pójść tylko drogą służby ... A może, chyba ostatnie pytanie: «Panie, służyłem Ci przez całe życie. Przez całe życie byłem ostatnim. A teraz co?». Powiedz sobie «Jestem sługą nieużytecznym»” – zakończył swoją homilię papież.

«« | « | 1 | » | »»

Wybrane dla Ciebie

Zobacz

  • Melchi
    21.02.2017 12:36
    Piękne! Piękne! Piękne!
  • PTaraski
    21.02.2017 16:49
    Znowu news z Bergoglio - nie pierwszy dzisiaj. Znowu robi się z niego celebrytę, znowu ten kult jednostki. A przecież kard Mueller ostrzegał przed tym: http://gosc.pl/doc/3709440.Kard-M-ller-Gloryfikacja-papieza-bardziej-szkodzi-urzedowi-niz
  • jorg
    21.02.2017 20:16
    Jeśli Papież będzie nadal systematycznie strofował duchownych, to m.in. i z tego powodu, zamiast tzw. efektu Franciszka, którego zjawiska w ilości powołań nie widać (choć za papieża Jana Pawła II ów pozytywny efekt się pojawił) - może dojść do "defektu" w postaci jeszcze większej fali porzucania stanu duchownego, niż ma ona miejsce obecnie i mniejszej ilości powołań.
    Krytyka kościołowi jest potrzebna, ale czy powinna pojawiać się tak często na oczach wiernych i przy obecności mediów. Poza tym wydaje się jakby Papież częściej i mocniej traktował szarą rzeszę duchownych robotników z ich powszednimi, niegroźnymi występkami niż np. cwaniaków w sutannach prowadzących podwójne życie albo księży celebrytów czy wreszcie lobby homoseksualne w Watykanie i Kościele.
  • Od 25 lat Wikary
    21.02.2017 21:25
    Kolega Jorg, pewnie duchowny, w swej wypowiedzi ujął doskonale problem. Ja (ksiądz-szarak) mam już dosyć papieskich połajanek. Na szczęście mamy wielu normalnych parafian, którzy wiedzą, co w kościelnej trawie piszczy. Potrafią skrytykować za to, za co się należy, a za dobro pochwalić. I wielu z nich się angażuje w życie parafialne, co mnie dopinguje do większego wysiłku. Papież mnie nie dopinguje. I ten zalew papieskich kazań, tzw. wytrzepanych z rękawa!? Ja bym się nie odważył tak nieprzygotowanym wychodzić na ambonę: z szacunku dla Boga, ludzi, i wreszcie samego siebie.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama