Pielgrzymka z wojną w tle

W Gruzji i Azerbejdżanie, na obszarze targanym wojnami i konfliktami, papież Franciszek nauczał, aby nie wykorzystywać różnic etnicznych, językowych, religijnych i politycznych jako „pretekstu do przekształcenia konfliktów w niekończące się nieszczęścia”.

Reklama

Ojciec Święty spędził trzy pracowite dni na Kaukazie Południowym, w regionie ważnym dla światowego bezpieczeństwa, gdzie krzyżują się różne interesy wielkich mocarstw, a także stykają się wpływy islamu i chrześcijaństwa. Umacniał katolików i przekonywał prawosławnych, że jesteśmy braćmi, których znacznie więcej łączy, niż dzieli. Muzułmanów natomiast prosił, aby nigdy imię Boga nie było usprawiedliwieniem dla siania nienawiści i szerzenia zła.

Kaukaz Południowy od czasu rozpadu Związku Sowieckiego jest miejscem ustawicznych konfliktów i napięć. Armenia nadal walczy z Azerbejdżanem o Górski Karabach, gdzie mieszkają Ormianie, ale przy okazji zajęła sąsiednie tereny, wypędzając stamtąd tysiące Azerów. W 2008 r. Gruzja utraciła w wojnie z Rosją obszary Abchazji i Osetii Południowej. Wspomniał o tym gruziński prezydent Giorgi Margwelaszwili. Witając papieża, przypomniał, że jego kraj na skutek agresji „innego państwa” utracił 20 proc. powierzchni, a 15 proc. jego mieszkańców stało się uchodźcami. „Zaledwie 40 km stąd znajdują się zasieki z drutu kolczastego, które nie pozwalają mieszkańcom, sąsiadom i rodzinom na utrzymywanie ze sobą kontaktów”, opisywał tę rzeczywistość prezydent Gruzji. Rzeczywistość pełna wojen i konfliktów właśnie stanowiła ważne tło ostatniej papieskiej podróży apostolskiej na Kaukaz Południowy.

Módlmy się jedni za drugich

W czasie spotkania z prawosławnym patriarchą Gruzji katolikosem Eliaszem II papież Franciszek wykonał wiele gestów pod adresem gruzińskiego prawosławia. Nie udało mu się jednak do końca przełamać muru niechęci i dystansu. Warto przypomnieć, że kiedy Jan Paweł II w 1999 r. przyjechał do Gruzji, w ogóle nie spotkał się ze zwierzchnikiem Gruzińskiego Kościoła Prawosławnego. Patriarcha Eliasz, witając Franciszka, nazwał go „umiłowanym bratem w Chrystusie”. Nie doszło jednak do wspólnej modlitwy zwierzchników obu Kościołów, a delegacja Kościoła prawosławnego, wbrew zapowiedziom, nie wzięła udziału we Mszy św. odprawionej przez papieża na stadionie w centrum Tbilisi. Zarówno na lotnisku w Tbilisi, jak i w innych miejscach odwiedzanych przez Franciszka pojawiała się za to grupa reprezentująca Związek Rodziców Prawosławnych z plakatami głoszącymi, że uznają oni obecność papieża w Gruzji za wyraz agresji ideologicznej. Franciszek konsekwentnie jednak powtarzał, że chrześcijanie, pomimo ograniczeń i niezależnie od wszelkich późniejszych zróżnicowań historycznych i kulturowych, są wezwani, by być „kimś jednym w Chrystusie Jezusie” i nie stawiać na pierwszym miejscu nieporozumień i podziałów wśród ochrzczonych, ponieważ naprawdę wiele więcej nas łączy, niż dzieli.

Katolikom uczestniczącym we Mszy św. na stadionie im. Micheila Meschiego Ojciec Święty wskazał na potrzebę istnienia „ubogich środków bogatych Bogiem”. „Szczęśliwe te wspólnoty chrześcijańskie, które żyją autentyczną prostotą ewangeliczną! Szczęśliwy ów Kościół, który nie polega na kryteriach funkcjonalizmu i efektywności organizacyjnej i nie zwraca uwagi na to, jaki będzie jego obraz” – mówił. Dopełnieniem tych słów było spotkanie Franciszka z podopiecznymi kościelnych dzieł charytatywnych w ośrodku charytatywnym ojców kamilianów w Tbilisi.

Podczas spotkania z gruzińskim duchowieństwem, osobami konsekrowanymi, seminarzystami i świeckimi pracownikami Kościoła katolickiego, jakie odbyło się w kościele Matki Bożej Wniebowziętej w Tbilisi, Franciszek przestrzegł przed nawracaniem na siłę, określając prozelityzm jako wielki grzech przeciw ekumenizmowi. „Nigdy nie wolno uprawiać wobec prawosławnych prozelityzmu!” – przestrzegał. Na pytanie: „Co zatem czynić?” odpowiedział, by nie potępiać, utrzymywać przyjaźń, tam, gdzie to możliwe, wspólnie z prawosławnymi prowadzić dzieła miłosierdzia, modlić się nawzajem za siebie. Zdecydowane słowa papieża przeciwko prozelityzmowi, jak się wydaje, nie były skierowane tylko do gruzińskich gospodarzy. Zwróciły na nie uwagę media rosyjskie, podkreślając, że zarzut wobec katolików o uprawianie prozelityzmu wśród prawosławnych stale powraca w relacjach katolicko-prawosławnych.

Nigdy więcej przemocy

Papieskiej wizycie w muzułmańskim Azerbejdżanie władze tego kraju nadały najwyższą rangę. Papieski orszak w specjalnej asyście przejechał z lotniska do centrum Baku, gdzie odbyła się ceremonia złożenia kwiatów w Memoriale poświęconym tym, którzy oddali życie za wolność tego kraju. Upamiętnia się tam zarówno bojowników o wolność Azerbejdżanu w 1918 r., zabitych w czasie demonstracji w 1990 r., jak i w czasie wojny o Górski Karabach.

Papież był z honorami przyjmowany przez prezydenta kraju Ilhama Alijewa w okazałym centrum kongresowym im. Hejdara Alijewa, ojca obecnego prezydenta. Alijew zapewnił, że Azerbejdżan pozostanie krajem tolerancyjnym, wielokulturowym, otwartym na inne religie. W tym kontekście wspomniał o konflikcie o Górski Karabach, którego skutkiem są m.in. tysiące uchodźców. Do tych kwestii odniósł się także w swym przemówieniu papież, podkreślając, że wszelka przynależność etniczna czy ideologiczna, podobnie jak każda prawdziwa religia, nie może dopuścić do instrumentalizacji przekonań, tożsamości lub imienia Boga, „by usprawiedliwiać plany niesprawiedliwości i dominacji”. Mówiąc zaś o konfliktach destabilizujących sytuację na Kaukazie Południowym, zachęcał wszystkich, aby poruszyli niebo i ziemię dla osiągnięcia zadowalającego rozwiązania. Jak mówił, „z Bożą pomocą i dzięki dobrej woli stron Kaukaz będzie mógł być miejscem, w którym dzięki dialogowi i rokowaniom spory i różnice znajdą swe rozwiązanie i zostaną przezwyciężone”. Podobny apel papież Franciszek skierował do Ormian w czasie swej wizyty w Erywaniu. Przyjęto go wówczas wielkimi brawami. Także w Baku wystąpienie papieża zostało przyjęte długą owacją. Przed ideologicznym wykorzystaniem religii papież przestrzegał także podczas wizyty w głównym meczecie Baku, noszącym imię Hejdara Alijewa. „Nigdy więcej przemocy w imię Boga! Niech Jego święte imię będzie czczone, a nie bezczeszczone i poniewierane przez nienawiść i ludzkie konfrontacje” – mówił w czasie spotkania ze zwierzchnikami wspólnot religijnych i wyznaniowych Azerbejdżanu.

Odwagi, mała wspólnoto

Chyba wszyscy katolicy mieszkający w Azerbejdżanie przyszli na Mszę św. odprawioną przez papieża w salezjańskim centrum w Baku. Wypełnili nie tylko niewielką nowoczesną świątynię, ale także dziedziniec przed kościołem. Istotę swej obecności wśród nich papież Franciszek streścił w spontanicznym przemówieniu, wygłoszonym na zakończenie pobytu wśród katolików w Azerbejdżanie. „Ktoś mógłby pomyśleć, że papież traci czas, pokonując tak wiele kilometrów, aby zobaczyć się z tak małą wspólnotą, siedmiuset osobami w kraju, który ma ponad 9 mln mieszkańców” – powiedział. „To wspólnota znajdująca się bez wątpienia na peryferiach” – przyznał i przypomniał, że także Jezus zstąpił z nieba do małej wspólnoty w Jerozolimie. „Ta wspólnota pierwszych chrześcijan żyła w strachu i była słaba, ale Pan dał jej odwagę i siłę, aby szła naprzód za Chrystusem. Ta pierwsza wspólnota mimo strachu i niebezpieczeństwa otworzyła się na oścież i zstąpił na nią Duch Święty” – powiedział Franciszek i wskazał na dwie konieczności: nie zapominać o Matce Bożej i o miłości braterskiej. „Odwagi, naprzód, nie lękajcie się” – wezwał, a słuchający tych słów odpowiedzieli gromkimi brawami. •

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wybrane dla Ciebie

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama