O Franciszku bez uprzedzeń

Krytycy Franciszka „najwyraźniej nie zadają sobie trudu czytania jego tekstów” - przekonuje w rozmowie z KAI Giovanni Maria Vian, dyrektor watykańskiego dziennika „L’Osservatore Romano”.

Reklama

KAI: Kim jest papież Franciszek?

Misjonarzem. W dodatku misjonarzem-jezuitą. Tak jak jego współbracia od początku istnienia zakonu stara się wychodzić na granice. Granice nie tylko geograficzne, ale także granice niedowiarstwa, niewiary, ateizmu, ubóstwa itd. Zawsze był misjonarzem, najpierw jako jezuita, potem jako biskup, a teraz jako papież.

Z racji swego argentyńskiego pochodzenia Franciszek nadaje Kościołowi latynoamerykański koloryt...

To oczywiste. Po raz pierwszy Kościół ma papieża, który pochodzi z tak daleka, choć jego rodzina ma swe korzenie we włoskim Piemoncie. Sam stwierdził, że przyjechał do Rzymu prawie z końca świata. Podobną rzecz powiedział św. Jan Paweł II, że został wezwany „z dalekiego kraju”. Ale teraz mamy papieża z jeszcze bardziej odległych stron.

Franciszek był biskupem w wielkiej metropolii, jaką jest Buenos Aires. To stolica bardzo bogatego kraju, w którym różnice między bogatymi i ubogimi są olbrzymie. Tłumaczy to wrażliwość papieża na sprawy społeczne.

Dochodzą do tego jego osobiste doświadczenia. Jorge Bergoglio żył w Argentynie w czasach bardzo srogiej dyktatury. Podobnie zresztą jak Karol Wojtyła, który doświadczył w Polsce dwóch totalitaryzmów: nazizmu i komunizmu. Z kolei Joseph Ratzinger, przyszły Benedykt XVI, przeżywał narodziny III Rzeszy; jego ojciec został zwolniony z pracy przez nazistów.

To latynoamerykańskie doświadczenie papieża skłania go do troski o ubogich?

Tak, ale ona wypływa przede wszystkim z samej Ewangelii. Papież kilkakrotnie to wyjaśniał, mówiąc, że uczy tego, co jego poprzednicy, kierując się społeczną nauką Kościoła, nie dodaje nic nowego. Tak samo nauczał Jan Paweł II. To czysta Ewangelia, a nie - jak niektórzy mówią - komunizm, na który Polacy są, co zrozumiałe, bardzo uwrażliwieni.

W Polsce istnieje niemało uprzedzeń w stosunku do papieża Franciszka. Wielu ludzi, zwłaszcza o prawicowych poglądach politycznych, krytykuje to, co papież mówi i robi. Na przykład oskarża się go o zrywanie z dziedzictwem Jana Pawła II, zwłaszcza gdy chodzi o kwestie związane z małżeństwem i rodziną. Pisze się wręcz, że Franciszek faktycznie odrzucił adhortację „Familiaris consortio”, zastępując ją nowym nauczaniem...

Nie powiedziałbym, że jest to nowe nauczanie. Wyraża ono tę samą troskę o małżeństwa i rodziny, która była zawsze obecna w Kościele. Natomiast zmieniła się sytuacja rodzin, które znajdują się w coraz większym kryzysie, co widać gołym okiem. Małżeństwa się rozpadają i coraz więcej kobiet samotnie wychowuje dzieci. Sekularyzacja jest dziś o wiele dalej posunięta niż kiedyś. Trzeba tej sytuacji stawić czoła.

W związku z dwoma zgromadzeniami synodu biskupów na temat rodziny podkreślano sprawę osób, które po rozwodzie zawarły nowe związki cywilne. Tymczasem sam papież mówił, że nie można sprowadzać obrad synodu do tego problemu, który trzeba rozwiązać tak, jak zawsze to robiono w Kościele: troską duszpasterzy o człowieka. Była to próba zamknięcia papieża w schemacie, w którym on sam się nie odnajduje.

Niektórzy zarzucają Franciszkowi, że zamiast wzmacniać doktrynę Kościoła, zajmuje się drugorzędnymi sprawami, takimi jak ekologia...

Zwracanie uwagi na naszą planetę też nie jest niczym nowym. Troska o stworzenie była obecna już u Ojców Kościoła, a potem na przykład u św. Franciszka z Asyżu. W swej encyklice „Laudato si’” papież nie twierdzi, że zna rozwiązanie problemów ekologicznych. Ale w obliczu dzikiej eksploatacji zasobów Ziemi tłumaczy, że przynosi to szkodę jej najbiedniejszym mieszkańcom. Mamy tu więc kolejny przejaw troski Franciszka o ubogich.

Sam papież zresztą nigdy nie przedstawiał swej encykliki jako ekologicznej. Jest to encyklika społeczna, kontynuująca linię „Caritatis in veritate” Benedykta XVI, trzech encyklik społecznych Jana Pawła II („Centessimus annus”, „Sollicitudo rei socialis”, „Laborem exercens”), jeszcze wcześniejszego nauczania Pawła VI („Octogesima adveniens”, „Populorum progressio”), Jana XXIII („Mater et magistra”), Piusa XI („Quadragesimo anno”), Leona XIII („Rerum novarum”).

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • Obed
    15.06.2016 10:24
    Niech żyje Papież Franciszek!
    Bogu niech będą dzięki za Papieża Franciszka, który pomaga wzrastać w wierze.
    Dziękuję także za GN, który często cytuje Papieża.
  • Podpisany
    15.06.2016 10:46
    Jak dowiódł S.Magister drażliwe miejsca z Amoris L. są kopią wywodów ambitnego kolegi z Argentyny. Biskup Rzymu "Buona sera" jest nam po coś dopuszczony przez Pana. Po co? Ku opamiętaniu - jak zawsze.
  • Nina
    15.06.2016 14:08
    To nie Papież Franciszek ma problem z przekazem ale dana osoba ze zrozumieniem. I dlatego osoba papieża tego czy owego drażni- bo jest wyrzutem sumienia. A to już jest pytanie o to co tak naprawdę mamy w sercu. Czysta Ewangelia jest wyrzutem sumienia - nie przypomina Wam to Kogoś? Pan jest genialny w działaniu tego Piotra! niech obficie mu błogosławi a Maryja otacza swoją opieką! a Wy dalej pracujcie nad swoimi sercami- chodzi o to by przestać tak intelektualnie rozważać Boga i wpychać Go we własne schematy i logikę ludzką, której ON zawsze się wymyka! Boga poznaje się do w sercu. Dopóki pozostajesz na poziomie intelektu- dopóty jeszcze nie spotkałeś Boga ale normy i nakazy i ta sprzeczność budzi Twój niepokój w sercu a papież będzie dalej Ciebie drażnił. Przestanie- jak "zrozumiesz".
  • JAWA25
    28.11.2017 11:35
    http://info.wiara.pl/doc/3570504.Franciszek-modli-sie-za-Castro
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama