Papież jedzie na peryferia

Ekwador, Boliwia, Paragwaj... Gdzie to w ogóle jest?

Reklama

O papieżu Franciszku mówi się, że lubi odwiedzać peryferia. W tym kluczu komentatorzy oceniają też cel obecnej pielgrzymki następcy św. Piotra. Żeby choć Brazylia, Argentyna, Brazylia czy nawet Wenezuela. O tych słyszeliśmy trochę więcej. Ekwador, Boliwia. Paragwaj... Gdzie to w ogóle jest? Nawet w Copa America te kraje nie odegrały większej roki. Gdy Donald Tusk odwiedzał sąsiednie Peru pół Polski uważało, że to strata czasu, a do ówczesnego premiera przylgnął wówczas przydomek ukuty od najwyższego odznaczenia tego kraju, „Słońce Peru”. Oczywiście kiedy wizytę w tym rejonie składa papież już nikt się nie śmieje. Ostatecznie Kościół katolicki i tam ma swoich wiernych, i to całkiem sporo. Ale mimo wszystko ten region świata z perspektywy przeciętnego Polaka to kompletna egzotyka. Jakie to dla nas może mieć znaczenie?

Pewnie nie ma żadnego. Ale ogromne znaczenie powinno mieć dla nas to, że Franciszek odwiedza właśnie tych, którzy dla świata, zwłaszcza tego europo i amerykocentrycznego,  nie mają większego znaczenia. To dla nas ważne przesłanie.

Im dłużej Franciszek jest papieżem, tym bardziej jestem przekonany, że takiego papieża właśnie nam dziś trzeba. Pobożnego, w obyciu prostego, przywiązanego do Ewangelii, ale nie kościelnej dworskości; takiego, który ma odwagę zakwestionować nasze przyzwyczajenia i który swoim sposobem bycia zadaje nam niepokojące pytanie: czy to, do czego się przyzwyczailiśmy to na pewno czyste chrześcijaństwo. Bo może to tylko obyczaj, pewna poprawność i elegancja albo tylko polityka.

Nie? Opór, jaki wśród wielu wywołuje jego „dzień dobry” zamiast pochwalenia Jezusa Chrystusa pokazuje, że coś w tym jest. Przecież w tym „dzień dobry” zawiera się  chrześcijańska życzliwość. Chyba co najmniej tak samo chwaląca Boga, jak słowne deklaracje. Czym się tu oburzać?

Idący na peryferia papież jest dla nas przypomnieniem tego, o czym kiedyś uczył święty Jan Paweł Wielki: to człowiek jest drogą Kościoła. I to człowieka, nie same idee trzeba kochać. W czasie, gdy dla wielu tak mocno liczy się społeczna (i kościelna) pozycja, a nie człowieczeństwo, warto tę lekcję potraktować naprawdę poważnie.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • warrior
    06.07.2015 23:43
    Żeby choć Brazylia albo Brazylia... no, albo chociaż Brazylia...!

    PS. Paragwaj w Copa grał w meczu o 3. miejsce. Ostatecznie przegrał, ale 4. miejsce na kontynencie znanym z dobrego kopania to coś, czym sami byśmy nie pogardzili, nieprawdaż...?
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama