To tu ujrzymy Jezusa!

Męczennicy z Ugandy. Są patronami młodzieży, duchownych, dziennikarzy, pisarzy, harcerzy, przewodników, nauczucieli. Nade wszystko walczących o wierność Jezusowi i sobie samym.

Denis Ssebuggwaawo - urodził się w Kigoloba w okręgu Bulemee ok. roku 1870. Jego matka w dzieciństwie została porwana przez dziadka Denisa. Kiedy dorosła, dziadek Denisa, dał jej swojego syna Kajansi, który miał z nią dziewięcioro dzieci, w tym trzy razy po dwoje bliźniąt. Bliźniakiem Denisa Ssebuggwawo (Wasswa) był Izaak Kajane (Kato).

Kiedy do władzy doszedł Mwanga zostali przedstawieni na dworze przez członka rodziny kanclerza Mukasa, który równocześnie dał władcy swoich własnych synów Mwafu i Kasamitala. Wszyscy czterej chłopcy jako członkowie uprzywilejowanego klanu Musu zostali posłani do prywatnej części posiadłości królewskich. Ich przełożonym był chrześcijanin Józef Mukasa. Syn kanclerza, Mwafu, który był przystojnym chłopcem, szybko uległ homoseksualnym skłonnościom króla i został ulubioną zabawką Mwangi. Bliźniacy Denis i Izaak Kajane pod wpływem Józefa Mukasa zostali gorliwymi katechumenami. Byli oni jednymi z zewangelizowanych przez Józefa w jego chacie, znajdującej się blisko rezydencji władcy. Izaak Kajane był wielkim ulubieńcem władcy; był w towarzystwie swego pana dzień i noc; właściwie spał na brzegu łóżka władcy, żeby być zawsze pod ręką gotowym na wezwanie, a równocześnie wkładał desperacki wysiłek w nawrócenie władcy. Izaak Kajane został przywódcą i opuścił pałac zanim rozpoczęło się prześladowanie chrześcijan.

Denis Ssebuggwawo był zdolnym uczniem, chętnie wykorzystywał każdą okazję do uczenia się. Denis nie załamał się z powodu męczeńskiej śmierci nauczyciela Józefa Mukasy, Prost przeciwnie - przygotowywał się do męczeństwa. W nocy 16 XI 1885 r. - dzień po śmierci Józefa razem z innymi chłopcami z dworu królewskiego, wyśliznął się do misji katolickiej, aby poprosić o Chrzest. Otrzymał imię patrona Francji: Denis – Dionizy. Młody neofita wykorzystywał każdą okazję do nawracania swoich towarzyszy. Podejmował próby nawrócenia na chrześcijaństwo i przyzwoite życie Mwafu, syna kanclerza i ulubieńca króla. Rozniecił jednak tlącą się w nim złość na chrześcijan.

Po południu 25 V 1886 r. Mwanga nagle zdecydował się na polowanie na hipopotamy. Wcześniej wysłał Kizito, aby zamówił łodzie. Ze swego miejsca w Munyonyo wyruszył ok. 14, zabierając ze sobą ok. 20 osób. Polowanie nie udało się, nawet nie zobaczyli  hipopotama, więc po zastrzeleniu kilku ptaków, królewska ekipa wróciła ok. 17 na brzeg jeziora. W czasie polowania Mwanga stracił swoją nowoczesną strzelbę w jeziorze. Podczas wysiadania król rozczarowany nieudanym polowaniem i stratą strzelby okazał niezadowolenie  z powodu braku większości swoich sług. Nie udobruchała go informacja o tym, że nie zostali poinformowani o polowaniu. Złościł się i wykrzykiwał:

- Wiem bardzo dobrze gdzie oni są. Poszli do białych ludzi uczyć się religii. Teraz wiem, że kraj nie należy już do mnie, ale do białych. Nawet Mwafu, syn mojego kanclerza, jedyny z moich paziów całkowicie lojalny i oddany mi, zawsze gotów wypełniać moje najdrobniejsze życzenia, nawet jego tu nie ma. A ja jestem tu samotny i zapomniany. To niewdzięczność!

Przez całą drogę powrotną do pałacu Mwanga narzekał. Kiedy przybył do pałacu wszedł za ogrodzenie tylną bramą i poszedł do swoich prywatnych komnat. Gdy nie zobaczył żadnego z chłopców, wołał ich ze złością. Jego krzyk poruszył innych i wkrótce przybiegli Ssebuggwaawo i Mwafu. W międzyczasie Mwanga zażądał od swojego płatnerza Apolo Kaggwa włóczni, a niecierpliwiąc się, w oczekiwaniu na otwarcie składu, chwycił miecz Apola i sam otworzył drzwi. Kiedy przybiegli chłopcy, krzyknął ze złością do Mwafu:

- Skąd przychodzisz? Powiedz mi dokładnie gdzie byłeś, i żadnych kłamstw! Młodzieniec odpowiedział:
- Byłem z Ssebuggwawo.
- A co robiliście?
- On uczył mnie religii.
- A zatem – krzyczał, uderzając Mwafu w rękę - To Ssebuggwawo nastawia cię przeciwko mnie i ciągle zabiera cię do Kisuule na lekcje religii! Czy twój ojciec przysłał cię tu na służbę mnie, czy też na naukę religii białych ludzi?
Następnie Mwanga zwrócił się do Ssebuggwawo.
- Czy Mwafu był z tobą?
- Tak - odpowiedział Sebuggwawo.
- Jakie sprawy łączą cię z nim?
- Uczę go religii.
Zwracając się znowu do Mwafu, król powiedział groźnie:
- A więc to prawda! Ty także uczysz się teraz religii, tak?
- Tak, uczę się religii.
Nie posiadając się z wściekłości Mwanga, znów krzyczał na Ssebuggwawo:
- A więc, ty regularnie zabierasz syna mojego sługi do Kisuule, aby nauczać go religii. Czy nie słyszałeś, że zabroniłem nauczać tu religii?
- Tak, nauczałem go religii chrześcijańskiej – odpowiedział Denis. 
- A więc to ty odpowiadasz za nawrócenie go?
- Tak, to ja go pouczam.

Mwanga już rozszalały, podniósł mały miecz Muwabutwa (z trucizną), który należał do jego ojca Muteesa i wściekle zaczął tłuc Denisa po głowie, szyi i klatce piersiowej dopóki miecz nie złamał mu się w ręku. Następnie chwytając ogłuszonego i zdruzgotanego chłopca za ramię wyciągnął go z własnego dziedzińca przez dziedziniec kości słoniowej do audytorium krzycząc dziko cały czas na ludzi, żeby zabrali Denisa i zabili go, grożąc śmiercią wszystkim chrześcijanom. Spowodowało to chwilową panikę pośród młodszych paziów, którzy byli tam zebrani na naradach u swoich przełożonych. Nie było na miejscu urzędowych katów, więc dwóch muzułmanów Kyayambadde i Mberenge - stali towarzysze Mwanga - podbiegli, aby uwolnić swojego pana od ciężko rannego Denisa. Wywlekli męczennika poza bramy królewskie. Kyayambadde i Mberenge po odciągnięciu króla, zajęli się Denisem, który krwawił i był nieprzytomny, wywlekli go w kierunku bramy głównej, tam widział ich Symeon Nsubuga, (który przeżywał rozterki swojej wiary). Na placu za bramą rozebrali męczennika z ubrań i zabrali go drogą wiodącą w lewą stronę. Mijali rezydencję gwardiana Cord. Ponieważ żaden z muzułmanów nie był uzbrojony, Kyayambadde wbiegł do domu, w którym Mberenge był zakwaterowany i chwycił nóż używany do krojenia mięsa. Mieszkańcy nie pozwolili, by nożem rzeźniczym pozbawić życia człowieka. W tym czasie przybył jeden ze urzędowych katów - Mpinga Kaloke i zabrał rannego z rąk muzułmanów. Mężczyzna wziął Ssebuggwawo do swego domu. Nie zabił go od razu, ale pozwolił mu tam spędzić noc. Następnego ranka Mpinga wezwał swoich ludzi Mattembe i Mulyowa, aby zabili Denisa. Zabili go w lesie przyległym do zagrody katów. Miał 16 lat, gdy oddał życie za wiarę w Boga.

Św. Denis Ssebuggwawo jest patronem nauczycieli.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | » | »»

TAGI| ŚWIĘCI

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg