Arturo Mari bez aparatu?

Tym razem papieski fotograf mówił o swojej przyjaźni ze świętym.

Reklama

W Centrum św. Maksymiliana w Harmężach koło Oświęcimia odbyły się już po raz 14. Dni Kolbiańskie. Organizowany co roku cykl wykładów ma przybliżać słuchaczom ideę ojca Kolbego oraz duchowość maryjną i franciszkańską. W spotkaniach głos zabierają wybitni teologowie i znawcy tematu z Polski i zagranicy. Organizatorzy - ojcowie franciszkanie i misjonarki Niepokalanej - starają się też zapraszać ludzi, którzy mogą dać świadectwo żywej i mocnej wiary.

Tym razem do Harmęż przyjechał Arturo Mari, fotograf papieski, by opowiedzieć o swoich relacjach ze św. Janem Pawłem II. A. Mari rozpoczął karierę fotografa papieskiego w połowie lat 50. XX w. Z aparatem fotograficznym towarzyszył pontyfikatowi kolejnych sześciu papieży - od Piusa XII aż po Benedykta XVI. Przy boku Jana Pawła II pracował najdłużej, zarówno na miejscu, w Rzymie, jak i podczas pielgrzymek zagranicznych. Bliskie i częste przebywanie w obecności ojca świętego zaowocowało dozgonną przyjaźnią.

- Po raz ostatni widziałem się z Janem Pawłem 8 godzin przed śmiercią - mówił przybyłym do Harmęż. - Spojrzał na mnie tymi swoimi błękitnymi oczami, uśmiechnął się przez maskę tlenową i powiedział: „Arturo, dziękuję”. Widać było, że jest gotowy do ostatniej podróży. To był najpiękniejszy moment mojego życia.

Nie zabrakło amatorów na autograf sławnego fotografa   ks. Jacek M. Pędziwiatr /Foto Gość Nie zabrakło amatorów na autograf sławnego fotografa A. Mari opowiadał o spotkaniach Jana Pawła z trędowatymi w leprozorium, z umierającymi na rękach Matki Teresy z Kalkuty, z mieszkańcami faweli.

- Księdzu, który tutaj prowadził parafię, dał zdjęty z palca papieski pierścień - przypomniał sobie fotograf. - Przykazał, by kupującemu powiedzieć, że to pierścień, który nosił papież, żeby dostać więcej pieniędzy, a następie rozdać je ubogim parafianom.

Na koniec A. Mari dał świadectwo swojego przekonania o świętości Jana Pawła i jego duchowej obecności, wspierającej dziś Kościół.

Spotkanie odbyło się w kościele parafialnym w Harmężach, gdyż sale wykładowe Centrum św. Maksymiliana nie były w stanie pomieścić słuchaczy.

- W Dniach Kolbiańskich uczestniczyło ponad 200 słuchaczy z Polski i zagranicy, głównie członków Rycerstwa Niepokalanej i wspólnot franciszkańskich - mówi harmęski gwardian o. Piotr Cuber. - Ta liczba z roku na rok jest większa. Wzrasta także zainteresowanie tematyką Dni Kolbiańskich mieszkańców Oświęcimia i sąsiednich parafii.

Hasło tegorocznego sympozjum - „Wezwani, aby rozświetlić ciemności” - jest zarazem mottem bieżącego roku formacyjnego Rycerstwa Niepokalanej. Podczas spotkania swoje wystąpienia zaprezentowały Iwona Zielonka z warszawskiego UKSW, która mówiła o walce dobra i zła w Piśmie Świętym, oraz Teresa Wontor-Cichy, historyk Muzeum Auschwitz-Birkanu, która podała przykłady więźniów swoją postawą rozświetlających mroki czasu wojny i przemocy. O Maryi zwiastującej zmartwychwstanie mówił o. Grzegorz Bartosik OFMConv z Niepokalanowa. Świadectwo życia św. Maksymiliana zaprezentował o. Paulin Sotowski OFMConv.

Sesję zainaugurowała Msza św., której przewodniczył patronujący Dniom Kolbiańskim bp Roman Pindel.

«« | « | 1 | » | »»
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Autopromocja

Reklama

Reklama

Reklama