Natychmiast wstać i iść dalej do przodu

Jakby echem słów Papieża skierowanych w homilii do przestępców był kolejny punkt jego wizyty. Były to odwiedziny w więzieniu w dzielnicy Poggioreale.

Zakład karny nosi imię Giuseppe Salvii, wicedyrektora tej placówki, który został zamordowany w 1981 r. przez neapolitańską mafię, czyli kamorrę. Tradycyjnie wielu z tamtejszych osadzonych to właśnie mafiosi. Franciszek spotkał się z grupą więźniów, z którymi zjadł obiad. Odpowiadał też na ich pytania związane z wiarą w doświadczeniu więziennego osamotnienia i z nadzieją na normalne życie po odbyciu kary.

„Są pewne rady, które ja mogę dać, ale wszystko zależy od osobistej decyzji, od tego, co każdy z nas chce zrobić. Jeden z was spytał: «Jak zachować wiarę w obliczu wielu pokus, które na nas czekają», czy relacji i przyjaciół, którzy pewnie też nam nie pomogą… Nie jest łatwo, nieprawdaż? Ale nie jest to niemożliwe. Życie chrześcijańskie nie polega na tym, by nie upadać, ale na tym, by natychmiast się podnieść. Takie jest nasze życie. Natychmiast wstać i iść dalej do przodu – mówił Franciszek. - Przyjęcie. To jedno z największych okrucieństw. Tu trzeba wielkiej pracy wychowawczej wśród ludzi: przyjęcie. Istnieje coś na kształt dożywotniego osądu moralnego:  «Tak, możesz wyjść z więzienia, ale dla społeczeństwa jesteś naznaczony piętnem dożywotnim». To wielka niesprawiedliwość. Ale chciałbym was zapytać, czy wiecie, kto był pierwszym świętym kanonizowanym przez Kościół? Więzień. Więzień skazany na karę śmierci. Sam Jezus powiedział mu: «Jeszcze dziś będziesz ze mną w raju». Społeczeństwo musi się tego nauczyć z przykładu Jezusa. Ale wciąż się tego nie nauczyło. Dlatego też nasze społeczeństwo wciąż nie jest chrześcijańskie. Nazywa się chrześcijańskim, chce takim być, jest wielu świętych chrześcijan. Jednak społeczeństwo wciąż pozostaje bardziej pogańskie niż chrześcijańskie, ponieważ nie zrozumiało Jezusa”.

W spotkaniu więźniów z Papieżem uczestniczył Davide Cerullo – były mafioso i handlarz narkotyków właśnie w dzielnicy Scampia. Po kilku latach odsiadki w więzieniu w Poggioreale opuścił on Neapol. Wrócił do miasta dopiero po swoim nawróceniu. Dziś prowadzi stowarzyszenia wspomagające młodzież.

„Jestem bardzo zadowolony, wręcz szczęśliwy z papieskiej wizyty, ponieważ Franciszek reprezentuje Kościół, który – powiedziałbym – «zsiada z konia, schodzi z piedestału», by pochylić się nad problemami ludzi i robi to w sposób realny – stwierdził były mafioso. – On jest rzeczywiście Papieżem ostatnich, zepchniętych na margines, Papieżem ludzi przez wielu niedostrzeganych. Oby te ozdrowieńcze słowa Franciszka przeniknęły także ten jakże opuszczony teren! Przypomniał on nam, że camorra nie może tutaj dalej rządzić! Przypomniał o konieczności działania instytucji państwa i konieczności przestrzegania prawa. Moje zaangażowanie w tej opuszczonej dzielnicy bazuje się na wierze. Wiara pozwala otworzyć oczy na to, czym jest prawdziwy sens życia. Dwa lata temu wróciłem tutaj i otworzyłem centrum dla dzieci i młodzieży, które nie chodzą do szkoły. Chciałbym przezwyciężyć to niepokojące zjawisko, ponieważ to właśnie rodzina i edukacja stanowią dwa centralne elementy w walce ze zorganizowaną przestępczością. Szkoła jest tu bardzo słaba, instytucje państwa nas nie wspomagają, rodzinom nie zależy na zdobyciu przez ich dzieci wykształcenia, nie ma w nich książek. Zdajemy sobie sprawę, że edukacja jest ważnym aktem demokracji i wolności, a gdy jej brakuje, łatwo zejść na złą drogę”.

«« | « | 1 | » | »»
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja