Papież zlekceważony


Niesłusznie zapomniany papież Benedykt XV odegrał ważną rolę w czasie I wojny światowej. Przedstawił realistyczny plan jej zakończenia, zorganizował pomoc humanitarną dla jeńców i ludności cywilnej oraz próbował zapobiec zagładzie Ormian. To jedna z najważniejszych, choć tragicznie samotnych i zlekceważonych postaci tamtej epoki.


Reklama

Pomoc najsłabszym 


W tej sytuacji papieżowi pozostało organizowanie pomocy humanitarnej, czego podejmuje się powołane z papieskiej inicjatywy Dzieło Jeńców. Pośredniczy w dostarczaniu paczek żywnościowych jeńcom i głodującej ludności, a także dziesiątków tysięcy listów. Przy udziale duchowieństwa z krajów ogarniętych wojną tworzone są listy jeńców oraz osób zaginionych, co dawało setkom tysięcy rodzin na całym kontynencie szansę otrzymania informacji o swych najbliższych. Ważnym elementem akcji humanitarnych Benedykta XV były próby ratunku Ormian, od 1915 r. masowo mordowanych na terenie Imperium Osmańskiego (zwłaszcza w Anatolii). Decydującą rolę w tym odegrał delegat apostolski w Konstantynopolu mons. Luigi Dolci. Na podstawie jego raportów we wrześniu 1915 roku papież skierował do sułtana Mehmeda V list, w którym prosił go, aby nie stosował wobec Ormian zasady odpowiedzialności zbiorowej i ocalił niewinną ludność cywilną. Jednak i w tej sprawie nie otrzymał należytego międzynarodowego wsparcia. 


Po co się miesza?



Szanse na powodzenie papieskich inicjatyw pokojowych wzrosły, gdy w końcu grudnia 1916 roku w Wiedniu zaczął rządzić Karol I Habsburg, ostatni przedstawiciel tej dynastii na cesarskim tronie. Nie tylko był zdeklarowanym przeciwnikiem wojny, ale rozpoczął także poufne negocjacje z Berlinem, aby przekonać Niemców do jej zakończenia. Wszystkie strony były już wyczerpane ogromnymi stratami. Coraz trudniejsza była sytuacja na tyłach. Ludności cywilnej zaczął doskwierać głód, a nastroje stawały się coraz bardziej rewolucyjne. Benedykt XV zdawał sobie sprawę z tego, że Europa z każdym kolejnym miesiącem wojny coraz bardziej staje się beczką prochu wypełnioną problemami socjalnymi, ekonomicznymi i politycznymi, pod którą wystarczy podłożyć ogień rewolucyjnej agitacji, aby wszystko wybuchło, niszcząc dotychczasowy porządek społeczny. Dlatego 1 sierpnia 1917 roku opublikował „Orędzie pokojowe”, którego współautorem był abp Eugenio Pacelli, wówczas nuncjusz apostolski w Monachium. Papieski plan zakończenia wojny zakładał m.in. wycofanie się Niemiec z zajętych obszarów Francji, przywrócenie pełnej suwerenności Belgii i oddanie niemieckich kolonii zajętych przez Anglię. Wszystkie strony miały zrezygnować z odszkodowań wojennych oraz ustanowić międzynarodowy arbitraż dla rozstrzygania spornych kwestii terytorialnych. W drodze negocjacji miały zostać rozstrzygnięte spory dotyczące m.in. przynależności Alzacji i Lotaryngii czy pogranicza włosko-austriackiego. W dokumencie jest także mowa o aspiracjach państwowych Polaków. Był to pierwszy całościowy i głęboko przemyślany plan pokojowy, który z pewnymi modyfikacjami został w styczniu 1918 roku wykorzystany przez prezydenta USA Wilsona i zaprezentowany w jego 14 punktach. Gdyby papieska propozycja została przyjęta, historia świata potoczyłaby się inaczej. Jednak latem 1917 roku rządzący mieli nadzieję, że siłą oręża zdołają rozstrzygnąć losy wojny na swoją korzyść. Papieską inicjatywę wszyscy walczący zgodnie odrzucili. Prezydent Wilson, choć wyraźnie był nią inspirowany, nie udzielił Benedyktowi XV wsparcia. Orędzie miał skwitować pytaniem: „Po co on się miesza?”.
Benedykt XV był postacią tragiczną. Od początku pontyfikatu jasno dostrzegał wszystkie straszliwe zagrożenia, przed którymi u progu Wielkiej Wojny stanęła cała chrześcijańska cywilizacja. Ostrzegał, apelował, próbował inicjować rozmowy pokojowe, pomagał ofiarom wojny. Umierał w 1922 r. w przekonaniu, że ład wersalski, jaki zakończył I wojnę światową, został zbudowany na odmiennych od jego propozycji zasadach i nie przetrwa próby czasu. Niestety i w tym wypadku się nie pomylił.

•
Korzystałem m.in. z książki Andrei Gianellego, Andrei Torniellego „Papieże a wojna. Od pierwszego światowego konfliktu do ataku na Irak” (Kraków 2006).

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wybrane dla Ciebie

Zobacz

  • Camil
    16.12.2014 13:28
    Wielka szkoda, że nie potraktowano propozycji papieskiej z należytą powagą. Jak słusznie zauważył Autor, być może wówczas udałoby się uniknąć ludobójstw II wojny światowej. Rozstrzygnięcia militarnego w 1914 r. oczekiwały właściwie wszystkie strony późniejszego konfliktu i obarczanie winą wyłącznie Niemiec to jedynie nadużycie uprzywilejowanej pozycji zwycięzców. Największym błędem było jednak niedocenienie narodowej dumy niemieckiej, i nie tylko niemieckiej, gdyż żaden szanujący się naród nie pogodziłby się z koniecznością spłaty reparacji wojennych, która miała dobiec końca dopiero w roku 1988. I zdaje się, że Benedykt XV przewidział możliwy scenariusz zdarzeń, skoro postulował wzajemne odstąpienie od wszelkich roszczeń finansowych.
  • hub381
    16.12.2014 13:49
    To chwalmy,że mamy mądrego Franciszka,który w ostatniej chwili zakazał niektórym biskupom w kraju dołączenia się do"hućpy politycznej"jednej partii !
  • zdziwiony
    16.12.2014 17:04
    Bravo, bravo!!!a czy współczesna MASONERIA nie zachowuje się podobnie? A kto to zmienił zasady i treść jednego z wielu punktów PRAWA KANONICZNEGO, obecnie przynależność do masonerii nie podlega KARZE KOŚCIELNEJ.
  • gut
    16.12.2014 22:51
    W tego typu barrrdzo specyficznych sytuacjach ludzie Kościoła zawsze byli lekceważeni, praktycznie zawsze i to najbardziej przez >swoich.< :/
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama