Dialog dla pokoju

Dialog nie jest zdradą prawdy. Pomagając odrzucić chwasty fałszu pozwala jednocześnie zobaczyć prawdę w całym jej bogactwie. Z prostej melodii czyni symfonię.

Reklama

Evangelii gaudium  238-258

Różne spojrzenia

Rewolucja roku 1968 jest odpowiedzialna za wielka demoralizację społeczeństwa Zachodu – słyszałem nieraz opinię. Hm.... Tak się zastanawiam. Pięćdziesiąt lat przed nią skończyła się pierwsza wojna światowa. Śladem po niej są w Polsce między innymi rozsiane po Beskidzie Niskim i Bieszczadach cmentarze. A we Francji chyba w każdym kościele tablica z nazwiskami tych, którzy w niej zginęli. W imię czego? Chęci ustanowienia nowych porządków przez możnych. I dla awansu tych pomniejszych dowódców, którzy chcieli się wykazać. Potrafili dla nic nie znaczącego przesunięcia linii frontu o kilka kilometrów wysyłać całe rzesze swoich żołnierzy na śmierć. To dopiero była demoralizacja.

A druga wojna? Z łapankami, rozstrzeliwaniem, robotnikami przymusowymi i obozami koncentracyjnymi?  Jakoś nie widzę też, żeby w ciągu następnych 20 lat świat stał się wiele mądrzejszy. Ciągle idee były ważniejsze niż człowiek. Komunizm w bloku wschodnim, Makkartyzm w kraju wiodącej demokracji. Nie mówiąc o ciągle tam funkcjonującym rasizmie. Czy rewolucja ’68 roku nie jest w pewnym sensie zwieńczeniem podjętych już wcześniej wysiłków na rzecz promocji praw człowieka? Czy hippisi nie pomogli światu zrozumieć, że wszyscy jesteśmy braćmi? A seksualne rozpasanie? Dziś dowiadujemy się, że wcześniej też było. Świadczą o tym skandale z wykorzystywaniem dzieci w tle. Dotyczące także placówek katolickich i duchownych. Było tego całkiem sporo. Czy faktycznie ludzie tamtych czasów byli mniej zdemoralizowani? A może tylko skuteczniej to ukrywali?

Nie wiem. Głośno myślę. By pokazać, że świat nie jest czarno-biały. I dlatego dialog wydaje się czymś niezwykle ważnym. Także dialog prowadzony przez Kościół. Bo choć  jest z nami Chrystus nie jesteśmy całkiem wolni od błędu, niesprawiedliwych sądów czy głupoty. W dialogu łatwiej to zobaczyć. I co ważniejsze, można mieć na ten dzisiejszy świat wpływ znacznie większy, niż obrażając się nań, zamykając we własnym grajdołku i utyskując, że jest taki zły.

Papież Franciszek pisze wręcz, że dialog ze światem to nieodzowny element ewangelizacji (EG 238). I wskazuje na trzy podmioty, z którymi Kościół powinien dialogować: państwo, społeczeństwo  (ten dialog obejmuje dialog z kulturami i nauką)  i inaczej wierzący.

Nie do jednego garnka

Każdy z tych dialogów ma swoja specyfikę. „Prowadząc dialog z państwem i społeczeństwem, Kościół nie dysponuje rozwiązaniami dla wszystkich szczegółowych kwestii – wyjaśnia Franciszek. – Jednakże, wespół z różnymi siłami społecznymi, wspiera propozycje bardziej odpowiadające godności osoby ludzkiej i dobru wspólnemu” I dodaje: „Kościół zawsze jasno proponuje podstawowe wartości życia ludzkiego, by przekazać przekonania, które mogą następnie być zastosowane w życiu politycznym” (EG 241). A wszystko po to, by „dążyć do zgody i do wspólnych ustaleń, jednak nie w oderwaniu od troski o społeczeństwo sprawiedliwe, zdolne do pamięci i nikogo nie wykluczające (EG 239)”.

A dialog z nauką? Czyż ci którzy się na nią powołują nie atakują wiary jako czegoś anachronicznego, co w obliczu naukowych odkryć powinno zniknąć?  Papież Franciszek wyjaśnia: „Kościół proponuje inną drogę (niż przeciwstawiania wiary nauce), wymagającą syntezy między odpowiedzialnym posługiwaniem się metodami właściwymi naukom empirycznym a innymi dziedzinami wiedzy, jak filozofia, teologia i sama wiara, która wznosi umysł ludzki aż do tajemnicy wykraczającej poza ludzką naturę i inteligencję. Wiara nie obawia się rozumu, ponieważ «światło wiary, jak i światło rozumu pochodzą od Boga» i nie mogą sobie nawzajem zaprzeczać. Ewangelizacja bacznie obserwuje postęp naukowy, by oświecić go światłem wiary i prawa naturalnego, żeby zawsze respektował centralny charakter i najwyższą wartość osoby ludzkiej na wszystkich etapach jej istnienia (EG 242).

A tylekroć w ostatnich latach nazywany zdrada prawdy dialog ekumeniczny?             

„Zaangażowanie ekumeniczne stanowi odpowiedź na modlitwę Pana Jezusa, który prosi, «aby wszyscy stanowili jedno» (J 17, 21) – pisze papież Franciszek (EG 244) I nieco dalej dodaje: „Biorąc pod uwagę ciężar antyświadectwa podziału między chrześcijanami, zwłaszcza w Azji i Afryce, szukanie dróg jedności staje się pilne” (EG 246). Po co? „Jest tak wiele cennych rzeczy, które nas łączą!  – pisze papież Franciszek. I jeśli rzeczywiście wierzymy w wolne i hojne działanie Ducha, ileż możemy się nauczyć od innych! Nie chodzi tylko o otrzymanie informacji o drugich, by ich lepiej poznać, ale o zebranie tego, co zasiał w nich Duch, jako dar również dla nas. Podając tylko jeden przykład: w dialogu z braćmi prawosławnymi my, katolicy, mamy możliwość nauczenia się czegoś więcej na temat znaczenia kolegialności biskupów oraz o ich doświadczeniu synodalności. Poprzez wymianę darów Duch może nas coraz bardziej prowadzić do prawdy i dobra”. Brzmi sensownie?

No a dialog międzyreligijny? Wyjaśniając wcześniej doniosłość dialogu chrześcijaństwa z judaizmem papież pisze „Dialog ten jest przede wszystkim rozmową o ludzkim życiu albo po prostu, jak proponują biskupi Indii, «postawą otwarcia wobec nich, dzieleniem ich radości i smutków». W ten sposób uczymy się akceptować innych z ich odrębnym sposobem bycia, myślenia i wyrażania się. Dzięki tej metodzie możemy podjąć razem obowiązek służenia sprawiedliwości i pokojowi, który powinien stać się podstawowym kryterium każdej wymiany. Dialog, w którym dąży się do pokoju społecznego i sprawiedliwości, jest sam w sobie, niezależnie od czysto pragmatycznego aspektu, etycznym zaangażowaniem i stwarza nowe warunki społeczne” (EG 250)
 

Dialog wierny własnej tożsamości

W żadnym wypadku nie chodzi jednak o jakiś religijny synkretyzm „Pojednawczy synkretyzm stałby się w gruncie rzeczy totalitaryzmem tych, którzy dążąc do pojednania, nie biorą pod uwagę wartości, które ich przerastają i o których nie mogą decydować. Prawdziwe otwarcie zakłada wierne trwanie przy swych najgłębszych przekonaniach z jasnym i radosnym poczuciem tożsamości, ale i z «otwarciem na zrozumienie ich u innych», «będąc świadomym, że dialog może wzbogacić każdego» (EG 251)

Że zachęcając do dialogu Franciszek wcale nie lekceważy prawdy na koniec dwa cytaty z części poświęconej dialogowi z agnostykami czy niewierzącymi. Jakże mocno brzmiące w kontekście pomysłów na to, by chrześcijanie w codziennym życiu z szacunku do nich musieli udawać, że są niewierzący. „Szacunku należnego mniejszościom agnostyków lub niewierzących nie można narzucać w sposób arbitralny, który ucisza przekonania wierzącej większości lub ignoruje bogactwo tradycji religijnych. Na dłuższą metę sprzyjałoby to raczej niechęci niż tolerancji i pokojowi” (EG 255) A broniąc wierzących przed atakami środowisk powołujących się na naukowość pisze: „Innym razem gardzi się pismami, które powstały w środowisku wiary, zapominając, że klasyczne teksty religijne mogą oferować sens dla wszystkich epok, posiadają siłę motywującą, która otwiera zawsze nowe horyzonty, pobudza myśl, poszerza umysł i wrażliwość. Są pogardzane ze względu na ograniczoność spojrzenia racjonalizmów. Czy jest racjonalne i rozsądne usuwanie ich w mrok jedynie dlatego, że powstały w kontekście wiary religijnej? Niosą one w sobie zasady głęboko humanistyczne, mające wartość racjonalną, choć są przeniknięte symbolami i doktrynami religijnymi” (EG 256).

Dialog ma dziś wśród wierzących złą opinię. Przynajmniej w Polsce. Często kojarzony jest ze zdradą. Oczywiście niesłusznie. Bo dialog który jako konieczny warunek ewangelizacji przedstawia papież Franciszek  to coś zupełnie innego niż propozycja politycznej poprawności. Bez niego łatwo skoczyć sobie do gardeł. Nie mówiąc już o tym, że z ewangelizacji tez niewiele wyjdzie.



 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wybrane dla Ciebie

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama