Zgodnie z Bożym planem

Jeśli nie ogarnia się prawidłowo sensu istnienia pewnych instytucji, wychodzą pokraczności. To samo dotyczy rozumienia Kościoła.

Reklama

Refleksje po lekturze Evangelii gaudium 110-114.

Po co jest służba zdrowia? Złośliwi twierdzą, że wcale nie dla chorych. Chodzi raczej o dobrostan zdrowych. Ile to miejsc pracy? Ile możliwości zarobku? Nie, stanowczo chory służbie zdrowia nie jest do niczego potrzebny. I bez niego ma ona dość problemów.

A po co są różne urzędy administracyjne? Idealiści twierdzą że po to, by był porządek. Realiści zaś widzą, że bardzo łatwo przeradzają się one w twór służący zawalaniu innych nikomu niepotrzebną papierkową robotą. I przykrajaniem rzeczywistości do niemal boskich kreacji światłych nadurzędników.

Przesada? Może. Podobne jednak niebezpieczeństwo grozi naszemu myśleniu o Kościele. Jeśli nie łapiemy sensu jego istnienia staje się on przez nas jakimś monstrum. Prócz nas samych nikomu do niczego niepotrzebnym. Dlatego papież Franciszek trzeci rozdział swojej adhortacji „Evangelii gaudium”, poświęcony głoszeniu Ewangelii, rozpoczyna od przypomnienia podstaw. I wyjaśnia po co Chrystus założył Kościół i czym on właściwie jest.

Kościół nie został założony po to, by krzewić oświatę. Nie po to, by troszczyć się o ubogich i pokrzywdzonych. Choć oba te obszary stanowią ważną część jego działalności. „Jeśli Kościół «chce spełnić swoje opatrznościowe przeznaczenie – papież Franciszek cytuje tu błogosławionego Jana Pawła II – ewangelizacja jako radosne, cierpliwe i stopniowe przepowiadanie zbawczej śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa powinna być waszym absolutnym priorytetem»” (EG 110). Jeszcze raz. Wyraźnie. Głoszenie Dobrej Nowiny jest absolutnym priorytetem Kościoła. Nie dodatkiem, bez którego zadowolony z siebie Kościół spokojnie mógłby się obyć zajmując się pracą na niwie społecznej, kulturalnej, oświatowej czy budowlanej.

Papież przypomina też podstawową sposób myślenia o Kościele jako ludzie Bożym. I pisze: „Jest on przede wszystkim ludem zmierzającym ku Bogu” (EG 111). Będą tacy, którzy zaprotestują, że to spłycanie. Tym papież Franciszek wyjaśnia: „Z pewnością jest to (rzeczywistość Kościoła – am.) misterium sięgające korzeniami Trójcy Świętej, ale ma ono swój konkretny wymiar historyczny w pielgrzymującym i ewangelizującym ludzie, przekraczającym wszelki, choć niezbędny wyraz instytucjonalny” (EG 111).

Jednocześnie Franciszek mocno podkreśla, że ten lud Boży nie jest własnością jakiejś grupy ludzi. Nikt nie ma prawa do zawłaszczać go jedynie dla wybranych. Kościół jest dla wszystkich.  Bo jest „posłany przez Jezusa Chrystusa jako sakrament zbawienia ofiarowanego przez Boga” (EG 112).

Wydaje mi się, że tego myślenia o Kościele bardzo nam brakuje. Martwimy się na przykład spadającą ilością powołań czy pustoszejącymi kościołami. Niby słusznie. Ale myśląc o naprawie sytuacji nie możemy kalkulować czysto o ludzku. Franciszek przypomina  opinie swojego poprzednika, Benedykta XVI: „zawsze trzeba pamiętać, że pierwsze słowo, prawdziwa inicjatywa, prawdziwe działanie pochodzi od Boga, i tylko wtedy, gdy włączamy się w tę Bożą inicjatywę, tylko gdy usilnie prosimy o tę Bożą inicjatywę, my również możemy stać się – z Nim i w Nim – ewangelizatorami”. Zasada prymatu łaski powinna być światłem przewodnim, oświecającym nieustannie nasze refleksje o ewangelizacji – dodaje już od siebie papież Franciszek.

Jeśli pamiętam że Kościół nie zależy od moich ludzkich wysiłków, a przede wszystkim jest włączeniem się w inicjatywę samego Boga, wtedy niknie pokusa tworzenia „Kościoła wybranych”. To nie ma sensu. Bóg powołał go do istnienia dla nas wszystkich. Biednych i bogatych, inteligentnych i prostych; dla ludzi o wysokim morale, ale i dla łotrzyków. To dlatego papież pisze: „Chciałbym powiedzieć tym, którzy czują się daleko od Boga i od Kościoła, którzy się lękają i są obojętni: Pan wzywa również ciebie, byś stanowił część Jego ludu, i czyni to z wielkim szacunkiem i miłością!”(EG 113).

Modne stało się w ostatnich latach w niektórych środowiskach wierzących „ekskomunikowanie” niezbyt do świętego Kościoła pasujących. Jeśli chcą stać się na powrót członkami Kościoła powinni najpierw spełnić określone wymagania. Nie zawsze zresztą wynikające z Ewangelii, ale uważane za absolutne podstawowe w środowiskach kreujących owe sądy. Papież Franciszek mówiąc o Kościele jako ludzie Bożym każe przestawić nam ten sposób myślenia o 180 stopni. Najpierw przygarnięcie z miłością, potem ich ewentualna przemiana.  „Bycie Kościołem oznacza bycie Ludem Bożym, zgodnie z wielkim planem miłości Ojca - pisze. Pociąga to za sobą bycie zaczynem Bożym pośród ludzkości. Oznacza to głoszenie i niesienie Bożego zbawienia w ten nasz świat, który często się gubi, potrzebuje odpowiedzi zachęcających, dających nadzieję, nowe siły, by podążać w drodze. Kościół powinien być miejscem bezinteresownego miłosierdzia, w którym wszyscy mogą się czuć przyjęci, kochani, w którym mogą doświadczyć przebaczenia i być zachęceni do życia zgodnego z Ewangelią”.

Kościół jest najpierw darem Boga. Sakramentem zbawienia. Jest ludem, w którym każdy, nawet najbardziej grzeszny ma jakieś swoje miejsce. A jego zadaniem nie jest zajmowanie się budowaniem własnej potęgi, ale głoszenie Jezusa Chrystusa, jego Dobrej Nowiny o zbawieniu. Czas właściwie poustawiać nasze kościelne priorytety.

 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wybrane dla Ciebie

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama