Czy Kurię można zaskarżyć ws. pedofili?

Biskupowi lub Kurii można by postawić zarzuty w sprawie pedofilii tylko wtedy, gdyby próbowali odwieść domniemanych pokrzywdzonych od zgłoszenia sprawy organom ścigania. Tylko wtedy można byłoby mówić o „tuszowaniu sprawy” lub „chronieniu pedofila”.

Reklama

A skoro nie ma żadnej zależności finansowej między księdzem a Kurią, to od Kurii żadnego odszkodowania domagać się nie można - wyjaśnia dla KAI ks. Ireneusz Wołoszczuk, sędzia Trybunału Arcybiskupiego w Strasburgu.

Według Kodeksu pracy, jeśli ksiądz nie jest opłacany przez Kurię, to nie jest ona jego pracodawcą i z tego powodu także nie można jej zaskarżyć. Z tych wszystkich powodów nie ma żadnych podstaw do pozwów wobec Kurii lub biskupa o materialne zadośćuczynienie ofiar pedofilii" - konstatuje.

Poniżej komentarz ks. Ireneusza Wołoszczuka:

W liście okólnym Kongregacji Nauki Wiary do konferencji episkopatów w sprawie opracowania specjalnych wytycznych dotyczących postępowania w przypadkach pedofilii podkreślono, że "wśród ważnych zadań, za które odpowiada biskup diecezjalny, a które mają na celu zabezpieczenie dobra wspólnego wiernych, w szczególności zaś ochronę dzieci i młodzieży, znajduje się danie właściwej odpowiedzi na przypadki ewentualnych nadużyć seksualnych wobec osób niepełnoletnich, popełnionych przez duchownych w jego diecezji".

Dodatkowo Kongregacja Nauki Wiary przypomina, że „tego rodzaju stanowisko zobowiązuje do ustanowienia należytych procedur postępowania, by objąć opieką ofiary takich nadużyć, jak również by formować wspólnotę kościelną w celu ochrony niepełnoletnich. Wspomniana odpowiedź winna uwzględnić aplikacje prawa kanonicznego w tej kwestii i jednocześnie mieć na względzie ustawodawstwo cywilne”.

Wreszcie dokument wskazuje, że „Kościół, w osobie biskupa lub jego delegata, winien okazywać gotowość do wysłuchania ofiar i ich rodzin, jak też angażować się w udzielenie pomocy duchowej i psychologicznej”.

Jednakże, ani ta instrukcja ani prawo w Polsce nie nakazuje i nie mogą nakazywać biskupowi wyręczania prokuratury czy wręcz sądu cywilnego. Jedyny przypadek, gdy można by postawić biskupowi lub Kurii jakieś zarzuty, miałby miejsce wtedy, gdyby biskup lub Kuria próbowały intymidacją, groźbą lub szantażem odwieść domniemanych pokrzywdzonych od zgłoszenia sprawy do organów ścigania. Wtedy i tylko wtedy można byłoby mówić o „tuszowaniu sprawy” lub „chronieniu pedofila”. W innym razie oskarżenie Kurii lub biskupa są całkowicie bezpodstawne.

Prawa i obowiązki pracowników i pracodawców określa w Polsce Kodeks pracy. W art. 2 stwierdza się: „Pracownikiem jest osoba zatrudniona na podstawie umowy o pracę, powołania, wyboru, mianowania lub spółdzielczej umowy o pracę”. Art. 3 dodaje: „Pracodawcą jest jednostka organizacyjna, choćby nie posiadała osobowości prawnej, a także osoba fizyczna, jeżeli zatrudniają one pracowników”. Z kolei art. 22 par 1. precyzuje: „Przez nawiązanie stosunku pracy pracownik zobowiązuje się do wykonywania pracy określonego rodzaju na rzecz pracodawcy i pod jego kierownictwem oraz w miejscu i czasie wyznaczonym przez pracodawcę, a pracodawca – do zatrudniania pracownika za wynagrodzeniem”.

Według polskiego prawa Kuria nie jest pracodawcą księdza, gdyż ksiądz nie jest opłacany przez Kurię. A skoro nie ma żadnej zależności finansowej między księdzem a Kurią, to od Kurii żadnego odszkodowania domagać się nie można.

Z tych wszystkich powodów nie ma żadnych podstaw do pozwów wobec Kurii lub biskupa o materialne zadośćuczynienie ofiar pedofilii. Prawo przewiduje, że zadośćuczynienia powinien dokonać sprawca lub jego wspólnicy, ale nie ma żadnego powodu, aby dokonywała go cała wspólnota kościelna, gdyż nie może ona być czyniona wspólnikiem przestępstwa, które zawsze potępiała i potępia. Kościół w przypadku pedofilii duchownych lub świeckich sam jest ofiarą, gdyż chodzi o występek przeciw Kodeksowi Prawa Kanonicznego. Jest to jednocześnie bardzo ciężki grzech uderzający w świętość Kościoła, a dodatkowo publiczny skandal powodujący ciężkie zgorszenie niszczące Kościół i jego wiarygodność.

Gdyby zastosować taki sam rodzaj odpowiedzialności zbiorowej, jak chce się to zrobić w przypadku Kościoła, do wszystkich instytucji w państwie, to np. za nauczyciela-pedofila odszkodowanie powinno zapłacić ministerstwo edukacji narodowej czy gmina, a za pedofila - znanego psychologa ministerstwo zdrowia, co byłoby absurdem.

Lekarz popełnia błąd lub źle leczy w ramach swoich normalnych czynności zawodowych i jest to niejako ryzyko zawodowe. Natomiast ksiądz-pedofil sprzeniewierzył się własnej misji i przykazaniom, oraz działał dokładnie odwrotnie niż wskazywało to, do czego był posłany. Dodatkowo oszukał „pracodawcę” i sprawił, że jego ofiarą oprócz konkretnej osoby stał się Kościół, zarówno w sensie mistagogicznym, jak i instytucjonalnym.

Pedofil w sutannie staje po stronie diabła, gdyż świadomie i dobrowolnie oszukuje przełożonych i wiernych. Łamie przykazania w rzeczy ważnej i to z najniższych pobudek, sprzeniewierza się własnej misji i niszczy Kościół, zamiast go budować. Nijak nie można powiedzieć, że czyni to w ramach swoich obowiązków zleconych mu przez instytucje. Kościół jest moralną ofiarą pedofila, a nie sprawcą i jako ofiara nie może być odpowiedzialny za czyny odstępcy i zdrajcy.

«« | « | 1 | » | »»

Zobacz

  • Stanisław_Miłosz
    03.10.2013 18:53
    Pytanie należy widzieć w szerszym kontekście:

    http://niezalezna.pl/46705-szokujace-zestawienie-internauta-ukazal-skale-antykatolickiej-nagonki-wyborczej

    Tylko niech mi nikt nie imputuje, że jestem za "zamiataniem", że "pomniejszam", że "innni są bardziej winni" etc. Gorącym żelazem zło z Kościoła należy wypalać. Każdy przypadek to o jeden za dużo. Ale są różne poziomy problemu. Ten poziom też należy widzieć. Poziom bezwzględnej, bezwstydnej walki z Kościołem, z jego pasterzami, z wierzącymi, w końcu - z Bogiem.

    Ktoś się pytał (w innym komentarzu) skąd ten "wysyp". Odpowiedź jest prosta: Wielki Brat z pomocą "życzliwych" dowiedział się że zbliżające się obrady episkopatu m.in. poświęcone będą tematowi ochrony Kościoła przed pedofilą. Nic nowego, przed wcześniejszymi konferencjami też robiono podobne zmasowane medialne nagonki.
  • xP
    03.10.2013 20:36
    Mozna oskarżyć Kurię. Skoro w każdej diecezji jest fundusz alimentacyjny z którego utrzymywane są dzieci księży. Tak samo w tym przypadku.
  • crus
    03.10.2013 20:37
    Nie zgadzam się z tym artykułem. Ksiądz jest pracownikiem instytucji "Kościół Katolicki". Większość grzechów, o których mowa w ostatnich publikacjach, wystąpiła wtedy kiedy księża byli czynnymi członkami/pracownikami KK i dla zwykłego szeregowego katolika to co robili to robili w mocy "kościoła" - stąd wiele problemów dla pokrzywdzonych, ponieważ w instytucji, w której mieli prawo spodziewać się wsparcia otrzymali znamię na całe życie.
    Specjalnie odróżniam tu instytucję (hierarchię) od Kościoła przez duże "K", w którym większość z nas jest.
    Dlatego moim zdaniem trzeba i należy się ofiarom odszkodowanie od kurii itp. instytucji hierarchicznych.
    Nie ma znaczenia fakt, że z naszych ofiar te instytucje egzystują. W końcu mamy za sobą Franciszka, który chce ubogiego Kościoła!
  • Rafał Sudoł
    04.10.2013 13:42
    Otóż jeśli jakiś duchowny popełni coś złego, zwłaszcza tak perfidnego jak pedofilia, kuria winna wziać na siebie ciężar odpowiedzialności, także finansowej. Dlaczego? W większości odpowiedział na to crus w swoim komentarzu. Dany czyn, osoba popełniła nie jako Jan Kowalski ale KSIĄDZ Jan Kowalski. Czy jak policjant pobił kogoś, to odpowiada jako tylko osoba fizyczna, czy też jako pracownik tej służby. To drugie oczywiście, i niejednokrotnie już Policja płaciła odszkodowania za takie czyny. Tu sytuacja jest praktycznie identyczna.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama