Majątek Kościoła wciąż w rękach państwa

Jedna trzecia dóbr zabranych Kościołowi pozostaje w rękach państwa - czytamy w unikatowym raporcie.

Reklama

Jak informował już "Gość Niedzielny" 31 procent dóbr zabranych Kościołowi na terenach obecnej Rzeczpospolitej pozostaje w rękach państwa - ukazuje raport przygotowany przez ks. prof. Dariusza Walencika na zlecenie Komisji Konkordatowych Rządu i Episkopatu. Dokument wykazuje też, że od 63 lat polskie państwo nie stosuje się do uchwalonego przez siebie ustawodawstwa, które nakazuje przekazywanie na cele kościelne dochodów z zagarniętych dóbr. Opracowanie nosi tytuł: "Regulacje prawne - nacjonalizacja – rewindykacja. Nieruchomości Kościoła katolickiego w Polsce w latach 1918 – 2012”.

Ponad 440 stron liczy unikalny raport autorstwa ks. prof. Dariusza Walencika. Ukazuje dokładny stan posiadania Kościoła w Polsce od 1918 r. wraz ze wszystkimi późniejszymi zmianami. Z lektury dokumentu dowiadujemy się precyzyjnie ile Kościół posiadał w II Rzeczpospolitej, jaka była dokładnie skala komunistycznego zaboru oraz ile Kościołowi zwrócono na skutek częściowej rewindykacji dóbr po 1989 r. A wreszcie, ile polskie państwo wciąż jest winne Kościołowi, co powinno stanowić podstawę do ustalenia ostatecznej wysokości odpisu podatkowego. Badacz szczegółowo analizuje także sposób funkcjonowania Funduszu Kościelnego. Dowodzi, że Fundusz, którego celem miało być wspieranie kościelnej działalności, w praktyce przez 39 lat przeznaczał gros swych środków na walkę z Kościołem. Ta pierwszy w historii całościowy raport dotyczący kościelnego mienia ma charakter przełomowy, gdyż dotąd skalę zaboru mienia kościelnego można było tylko szacować z możliwością błędu, a teraz została precyzyjnie wyliczona w oparciu o najbardziej wiarygodne źródła.

Raport opiera się na źródłach pochodzących z kilkunastu archiwów kościelnych i państwowych, danych zgromadzonych przez pracowników Departamentu Wyznań Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji, a ponadto wzbogacony został o wyniki badań autora podczas wcześniejszej, ośmioletniej pracy naukowej nad tym tematem.

Geneza raportu

Pomysł opracowania raportu powstał na pierwszym spotkaniu Zespołów Roboczych Komisji Konkordatowych ds. Finansów, jakie odbyło się 3 kwietnia 2012 r. Celem rozpoczynających się wówczas rozmów Kościoła z rządem było zastąpienie utworzonego w 1950 r. na mocy ustawy o dobrach martwej ręki Funduszu Kościelnego - nowoczesnym i stosowanym w innych krajach europejskich rozwiązaniem w formie dobrowolnego odpisu podatkowego. A do tego, by określić właściwy poziom odpisu podatkowego mającego zastąpić Fundusz Kościelny, niezbędne było dokonanie precyzyjnych wyliczeń, jakie faktycznie sumy państwo winno do funduszu przekazywać. Przyjęto postulat, aby likwidację Funduszu Kościelnego poprzedzić szczegółowym raportem co do jego działalności oraz dóbr kościelnych pozostających wciąż w rękach państwa. Jego opracowanie powierzono ks. prof. Dariuszowi Walencikowi z Uniwersytetu Opolskiego, najlepszemu w Polsce specjaliście w zakresie dóbr majątkowych Kościoła. Niestety jednak strona rządowa nie zgodziła się uznać raportu przygotowanego przez ks. prof. Walencika za wspólne dzieło, którego wyniki zobowiązywałyby obie strony do podjęcia określonych decyzji.

Warto wyjaśnić, że na mocy ustawy o dobrach martwej ręki z 1950 r., Fundusz Kościelny powinny tworzyć wszystkie dochody uzyskiwane przez nowego właściciela, czyli państwo, z zabranych wówczas Kościołowi dóbr ziemskich. Problem polegał na tym, że państwo nigdy – ani przed 1989 r., ani później - nie respektowało zapisów ustawy w tym zakresie. Nigdy więc nie oszacowano ilości zabranych Kościołowi dóbr, ani dochodów z nich płynących. Fundusz Kościelny zasilany był znacznie niższymi środkami od przewidzianych, które uzyskiwał bezpośrednio z budżetu. O ich wysokości decydował wyłącznie aktualny układ polityczny. Ustawowego obowiązku przeznaczania na cele kościelne dochodów z zabranych im majątków, nie respektowały także demokratyczne rządy po 1989 r. W wolnej Polsce państwo nie zadało sobie trudu, aby wyliczyć ile Kościoły winny otrzymywać z Funduszu Kościelnego, mimo świadomości, że obecna sytuacja jest niesprawiedliwa. Znana jest wypowiedź min. Marka Pernala, dyrektora Biura ds. Wyznań Urzędu Rady Ministrów z 13 grudnia 1994 r., w której przyznał, że państwo nie wypełnia swoich zobowiązań w tym zakresie. Na podstawie materiałów archiwalnych Ministerstwa Rolnictwa i byłego Urzędu do Spraw Wyznań oszacował, że tylko na podstawie ustawy o dobrach martwej ręki państwo przejęło od kościołów i związków wyznaniowych nieruchomości i majątki ziemskie o łącznym obszarze ok. 134 tys. ha, w tym od Kościoła katolickiego ok. 120 tys. ha. Biorąc za podstawę przeciętny dochód z hektara w gospodarstwie uspołecznionym, wyliczył, że dochód państwa z przejętych nieruchomości Kościoła katolickiego w 1994 r. wynosił co najmniej 457 mld zł, a na rzecz Funduszu Kościelnego przekazano 110 mld (stare złote). Wyjaśnił, że "ten szacunek jest najniższym z możliwych, ponieważ przyjęta została najniższa spośród występujących w dostępnych i publikowanych źródłach kategoria dochodu".

Mimo takiej deklaracji ministra odpowiedzialnego za relacje państwa z Kościołami i innymi związkami wyznaniowymi, nic w tej sprawie przez kolejne lata nie zrobiono. Do tematu powrócono dopiero w trakcie rozmów na forum Komisji Konkordatowych w ubiegłym roku, poświęconych likwidacji Funduszu Kościelnego i zastąpienia go dobrowolnym odpisem podatkowym. Niezbędne okazało się opracowanie raportu, odpowiadającego na pytanie: ile Kościół stracił, ile odzyskał oraz co pozostaje w rękach państwa. Mając takie dane można dopiero wyliczyć, ile powinien wynosić w rzeczywistości budżet Funduszu Kościelnego - w zgodzie z art. 8 ustawy o dobrach martwej ręki.

Ile zabrano Kościołowi?

W świetle precyzyjnych wyliczeń ks. prof. Walencika obszar nieruchomości, jakie posiadał Kościół katolicki w Polsce przed 1939 r. (w dwóch swych obrządkach rzymsko- i greckokatolickim) wynosił 377 tys. 885, 4 ha. Po utracie ziem wschodnich Rzeczpospolitej na skutek ich okupacji przez Armię Czerwoną w 1939 r. oraz decyzji o zmianie granic podjętej przez mocarstwa w 1945 r., Kościołowi pozostało 168 tys. 963, 9 ha. Chodzi tu o tzw. ziemie dawne, czyli te, które i przed o po wojnie należały do Polski.

Wynika stąd, że na skutek przejęcia poważnej części terenów państwa polskiego przez Związek Radziecki, osoby prawne Kościoła katolickiego utraciły bezpowrotnie 208 tys. 921, 5 ha, czyli ponad połowę swego stanu posiadania.

Na poniemieckich ziemiach zachodnich i północnych (tzw. ziemie odzyskane), gdy weszły one w skład państwa polskiego, Kościołowi katolickiemu (i innym związkom wyznaniowym) pozwolono na objęcie części nieruchomości po Kościołach niemieckich. Dekret z 8 marca 1946 r. przyznawał znajdujące się tam mienie należące do niemieckich instytucji publicznych, uznawanym przez PRL osobom prawnym prawa publicznego. W ten sposób traktowany był w pierwszym okresie i Kościół. W świetle spisów z lat 1948/49 obszar nieruchomości będących w użytkowaniu kościelnych osób prawnych na tych terenach wynosił 33 tys. 334 ha.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

Zobacz

  • przypomnienie
    05.07.2013 06:24
    Znów to samo. Widocznie Kościół nie ma nic innego do roboty jak zajmować się tzw. majątkiem, wtrącaniem się do państwa, zaś ze sprawami skandali obyczajowych i finansowych nie jest w stanie poradzić sobie. Dodatkowo Kościół jest utrzymywany przez państwo, czyli z wszystkich podatków obywateli.
    Dobra martwej ręki, wyjaśniam, były zdobywane przyłóżku umierającego, i ksiądz wyznaczony był zobowiązany przypilnować aby w testamencie majątek umierającego zapisać Kościołowi. Z uwagi na masowość tego procederu w przeszłości król zabronił tych działań.
    Tylko opcja zerowa, państwo nic nie jest winne Kościołowi. Jeśli biskupi nadal będą domagali się zwrotu "majątku", który Kościół zdobywał w oszukańczy sposób będzie potrzebny audyt ze strony państwa - prawników, historyków itp., aby ocenić stan faktyczny posiadanego majątku. Tzw. opracowanie kościelne nie jest miarodajne, bo zawsze można wyciągnąć króliki z kapelusza i domagać czegoś w nieskończoność. W kwestiach majątkowych i materialnych, po przykrych doświadczeniach po roku 1989 Kościół nie jest wiarygodny.
  • ms
    05.07.2013 07:26
    @opinia
    Fajne masz poglądy. Czyli gdybym teraz ja zabrał ci samochód, to nie chciałbyś go odzyskać "w imię duchowości", bo to ważniejsze.

    Śmieszny jesteś
  • tadeusz
    05.07.2013 09:29
    Znów to samo, Kościół domaga się NASZYCH DÓBR, nie KOSCIELNYCH. Skąd to Kościókl wziął takie bogactwo? Warto prześledzić historię Polski. Ileż hektarów ziemi zostało odebrane chłopom, bo podobno należały się plebanowi. Ileż to dobra w domach, zamkach, nadali panujący, książetka, polscy watażkowie, by tylko kapłani prowadzili politykę z ich oszustwami, nawet księża błogoslawili tych, którzy zabierali chłopom( zwłaszcza tej grupie społeczeństwa, bo, kto się liczył z chłopem), ostatnie splachetka ziemi, umierały z głodu dzieci, całe wsie, ale za to pleban był panem na hektarach. Wg. Kościoła, to praktycznie cały obszar Polski, to własność Kościoła, ale pytam, nie pierwszy raz, skąd takie Bogactwo!Odpowiem, z krwawicy biednych ludzi. Warto sięgnąć po "Rzeczyposlitą Obojga Narodów" Pawła Jasienicy, Czesława Miłosza," Wyprawa w II RP", warto sięgnąc po inne historyczne wydania, tam wszyscy znajdą odpowiedź. Warto, by Kościół częśiej zaglądał w polską historię, bo tam fistoryczne fakty stwierdzają jedno. Kościół nie liczył się z biedą, głownym zadaniem było jedno: KOŚCIÓł MUSI SIE PLAWIC W DOBROBYCIE!!! Wstyd, że dzisiaj upomina się o to, co zabrane było oszustwami- podobno w imię BOGA(sic!). Okazuje się nie pierwszy raz, że Bóg, to dopiero drugie miejsce, WAŻNY JEST SZMAL I MAJATEK! Społeczeństwo zmuszone zostanie do łożenia po raz kolejny na kościelny LUKSUS!!!
  • justyna
    07.07.2013 18:39
    Tak się zastanawiam: gdyby Jezus żył w Polsce w naszych czasach, stał na czele Kościoła w Polsce, to też tak by walczył o zwrot majątku i to by było dla Niego ważne ?
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama