Rekordowa encyklika papieża Franciszka

Pierwsza encyklika Papieża ukaże się 5 lipca. To wspólne dzieło Franciszka i Benedykta XVI.

Reklama

Pierwsza encyklika papieża Franciszka ukaże się w rekordowym tempie - niespełna cztery miesiące po wyborze kard. Jorge Bergoglio na stolicę Piotrową. Prezentacja encykliki „Lumen fidei” (Światło wiary) odbędzie się 5 lipca o godz. 11.00 w Watykanie.

Na swą pierwszą encyklikę („Ecclesiam suam”) papież Paweł VI kazał czekać aż 14 miesięcy, bł. Jan XXIII („Ad Petri Cathedram”) i Benedykt XVI („Deus caritas est”) - osiem miesięcy, a bł. Jan Paweł II („Redemptor hominis”) - pięć miesięcy.

Przyczynę szybkiego tempa powstawania swego „listu okólnego” biskup Rzymu wyjaśnił 13 czerwca podczas spotkania z członkami Rady Sekretariatu Synodu Biskupów. Franciszek określił ten dokument jako „encyklikę na cztery ręce”. - Rozpoczął ją Benedykt XVI, przekazał mnie. Jest to mocny dokument. Otrzymałem tę wielką pracę, jaką on wykonał i doprowadziłem ją do końca - powiedział wówczas papież.

«« | « | 1 | » | »»

Zobacz

  • Jasiek
    01.07.2013 14:14
    Deo gratias!
  • nirs
    01.07.2013 17:40
    Czytanie encyklik nie ma sensu. Ja czytuje dokumenty Episkopatu, tam jasno jest wytłumaczone, o co w której encyklice chodzi.
    A jeśli nie ma takiego objaśnienia, to znaczy, że encyklika jest nie jest taka ważna.
  • gut
    01.07.2013 21:14
    Ten papież jest fajny. :-)
  • a0B2kQydFPXf
    16.11.2013 16:33
    Piszę Siostra o wściekłości świata na Kościf3ł a mnie się wydaje, że to działa też w drugą stronę, że brazdo często to Kościf3ł jest wściekły na świat, popadając w syndrom oblężonej twierdzy i zadowalając się tyleż kategorycznymi, co powierzchownymi diagnozami. Nie widzę tego, o czym mf3wi ta Encyklika: prf3by dostrzeżenia w drugim człowieku (w tym przypadku nieco abstrakcyjnym, ale często w dyskusjach przywoływanym człowieku naszych czasf3w) , także tym pozornie odległym, tego, co w nim najlepsze, całego jego potencjału a przede wszystkim zrozumienia, jakie motywacje, potrzeby, lęki nim kierują. Częsty w wypowiedziach przedstawicieli Kościf3ła protekcjonalizm względem niewierzących czy inaczej wierzących to kiepski punkt wyjścia do dyskusji. Oczywiście, druga strona ja jestem właśnie z tej drugiej, jeśli już koniecznie musimy się w ten sposf3b definiować też często z gf3ry odrzucają możliwość dialogu. Ale tu znf3w powraca pytanie o motywacje. Zostawmy Europę; Polska jest krajem o profilu wyraźnie katolickim, ludzie z mojego pokolenia mieli przez cały okres szkoły więcej lekcji religii niż biologii to naprawdę mnf3stwo czasu, żeby przekonać do swoich racji. Ilu z nich zostało w Kościele? No właśnie. Kto kogo zawif3dł oni Kościf3ł czy może Kościf3ł ich? To nie jest wina o. Rydzyka, nad jednym Rydzykiem naprawdę można by przejść do porządku dziennego.Został tu poruszony problem języka, jakim mf3wi się o religii ta encyklika Benedykta XVI jest naprawdę wzorem zrozumiałości na tle ogf3lnych tendencji. Ten język, ktf3rym mf3wi polski Kościf3ł jest często tak hermetyczny i przepraszam za szczerość mętny, że nie rozumieją go nawet dorośli, nie mf3wiąc już o rzeźbionych na katechezach młodych duszyczkach. Kiedy miałam osiem lat, nie miałam pojęcia, o co w tym wszystkim chodzi, ale podobała mi się oprawa muzyczna i dyskretny urok kościelnego patosu. Mając lat osiemnaście, wciąż nie miałam pojęcia, ale gust zmienił mi się na tyle, że nic nie było mi już w stanie zrekompensować tego poczucia obcości, uczestniczenia w czymś, co jest dla mnie puste.Naprawdę, chodziłam na religię tyle lat i nadal nie rozumiem podstawowych rzeczy nie wiem, gdzie kończy się interpretowalny dowolnie symbol, a zaczyna niepodważalny dogmat, nie rozumiem niektf3rych elementf3w Mszy św. ani teologicznego umocowania wielu odgf3rnych nakazf3w i zakazf3w. Tzn. teraz, już z boku, prf3buję zrozumieć ale, co tu dużo ukrywać, myślę w sposf3b heretycki, po swojemu, bo inaczej nie umiem. I dopiero ta heretycka wersja chrześcijaństwa zaczęła do mnie przemawiać, zaczęłam myśleć o tej tradycji jako o swojej, co więcej, dostrzegłam wreszcie jej aktualność. Ale więcej dała mi lektura Jaegera czy Nhata właśnie niż wiele lat obcowania z katolickimi katechetami. To nie zarzut, to fakt.Żeby nie było to nie są w żadnym razie pretensje pod adresem Siostry. Z większością argumentf3w się zgadzam. Święta racja nie ma co koncentrować się na realnych czy domniemanych winach innych, trzeba zaczynać od siebie. I tego chyba wypadałoby, w perspektywie nowego otwarcia, życzyć Kościołowi.Jak i sobie samym, oczywiście A.A.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama