Nie możemy się pogodzić z sekularyzmem

„Stajemy wobec wyzwań jak szerząca się obojętność religijna zwana sekularyzmem, czyli przyjmowanie takiego programu życia, jakby Bóg nie istniał” - mówił kard. Stanisław Dziwisz 1 września w Kalwarii Zebrzydowskiej podczas 40. pielgrzymki Służby Liturgicznej i Ruchu Światło-Życie.

Reklama

Nie możemy się pogodzić z tym faktem, że tylu naszych braci i sióstr, którzy przecież w większości przyjęli chrzest, żyje z dala od Chrystusa, z dala od słowa Bożego i sakramentów – mówił hierarcha.

Metropolita krakowski zaznaczył, że bł. Jan Paweł II przez cały swój pontyfikat wpierał Ruch Światło-Życie. „Zdawał sobie sprawę, że charyzmat wniesiony w życie Kościoła przez Sługę Bożego ks. Franciszka Blachnickiego nie tracił nic na aktualności w miarę upływu lat. Ten charyzmat jest nam nadal potrzebny” - powiedział. „Dzięki niemu tysiące młodych ludzi, dziewcząt i chłopców, wychowywało się w bliskości ołtarza, pogłębiało swoją wiarę, dojrzewało i dorastało do wzięcia odpowiedzialności za losy Kościoła” - dodał hierarcha.

Jego zdaniem dzisiaj Pan Jezus nadal potrzebuje młodych ludzi, gotowych zostawić wszystko, by pójść za Nim i podjąć służbę w Kościele dla dobra braci i sióstr. „Dlatego, korzystając z tej wyjątkowej okazji, zwracam się do was: jeżeli jesteście przekonani, że Pan was woła, że liczy na hojność waszych serc, nie cofajcie się, nie lękajcie się, nie odmawiajcie niczego Bogu. Nie odmawiajcie, jak bogaty młodzieniec w Ewangelii, który nie skorzystał z zaproszenia Jezusa, bo miał wiele posiadłości” - apelował kard. Dziwisz. „Jezus niczego człowiekowi nie zabiera, a wszystko daje” - dodał.

Według niego w kapłaństwie i w życiu konsekrowanym można zrealizować wspaniały i sensowny projekt życia. „Oczywiście, wymaga on radykalizmu ewangelicznego, wymaga ofiary, ale daje radość, jakiej może doświadczyć tylko człowiek, który ze swego życia, ze swych zdolności i talentów uczynił bezinteresowny dar dla Boga i dla ludzi” - wrócił uwagę kardynał.

„Kościół potrzebuje również kochających się małżeństw i ofiarnych rodzin, otwartych na życie, będących domowymi Kościołami. Kościół potrzebuje takiego świadectwa. Oczywiście, również droga życia małżeńskiego i rodzinnego wymaga ofiary, wymaga hojności serca, wymaga czystej i wspaniałomyślnej miłości” - podkreślił metropolita krakowski.

Kardynał odniósł się również do rocznicy wybuchu II wojny światowej. „W tamtych mrocznych latach, obok ogromu zła i nienawiści dochodziła również do głosu miłość i poświęcenie. Symbolem tej rzeczywistości jest męczeńska śmierć świętego Maksymiliana Marii Kolbego” - mówił.

I przypomniał, że stając na Westerplatte, 12 czerwca 1987 roku, Ojciec Święty skierował do młodych pamiętne słowa: „Każdy z was, młodzi przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje «Westerplatte». Jakiś wymiar zadań, które musi podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić. Nie można «zdezerterować». Wreszcie ― jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba «utrzymać» i «obronić», tak jak to Westerplatte, w sobie i wokół siebie. Tak, obronić ― dla siebie i dla innych” - przypomniał słowa Ojca Świętego.

Zdaniem kardynała ludzi o takiej postawie, o takim zdecydowaniu, potrzebuje dzisiaj Kościół. „Stajemy wszyscy wobec nowych wyzwań. Takim wyzwaniem jest między innym szerząca się obojętność religijna zwana sekularyzmem, czyli przyjmowanie takiego programu życia, jakby Bóg nie istniał” - podkreślił kardynał.

„Nie możemy się pogodzić z tym faktem, że tylu naszych braci i sióstr, którzy przecież w większości przyjęli chrzest, żyje z dala od Chrystusa, z dala od słowa Bożego i sakramentów. Dlatego podejmujemy nową ewangelizację, na której tak bardzo zależało bł. Janowi Pawłowi II” - wyznał. I dodał, że dlatego również jego następca, Benedykt XVI, ogłosił Rok Wiary, który rozpocznie się 11 października. „Chodzi o to, by nasza wiara była żywa, by kierowała naszymi zamierzeniami i czynami, by Bóg był rzeczywiście w centrum życia każdego z nas, naszych rodzin i wspólnot i całej społeczności” - powiedział kard. Dziwisz.

W pielgrzymce uczestniczyli m.in. członkowie Ruchu Światło-Życie, animatorzy oraz ich rodziny.

«« | « | 1 | » | »»

Zobacz

  • myszka
    02.09.2012 12:19
    Wielu nie tyle "przyjęło Chrzest" co zostało ochrzczonych. Liczba dorosłych przystępujących do chrztu to tylko niewielki ułamek w stosunku do chrzczonych niemowląt. Nie chcę w tym miejscu sprzeciwiać się chrzczeniu małych dzieci. Chcę raczej postawić pytanie co uczynić by z biegiem lat dziecko świadomie przyjęło ten Dar jaki otrzymało z woli rodziców? Jak ewangelizować rodziców, by Sakramentu Chrztu nie traktowali jak obrzędu nadania imienia? Od tego zaczynają się problemy młodych, którzy u progu życia dostali drogocenny Dar, ale żadnej "instrukcji obsługi". Dlatego przynależność do Kościoła postrzegają jako ciężar, który chcą zrzucić przez apostazję.
  • katolik
    02.09.2012 16:15
    Po co było niszczyć wiarę? Polecam encyklikę Mortalium animos Piusa XI dla tych, którzy nie chcą iść dobrowolnie do piekła.
  • Savonarola
    06.09.2012 23:01
    Na sekularyzm ma jego eminencja S.Dziwisz jedno doskonale lekarstwo-CUDOWNA AMPULKE z kropelka krwi blogoslawionego Karola. Tylko nie wiem czy pocierac skron ta ampulka,czy adorowac na kolanach odmawiajac litanie do "fszyskich swjentych"? Moze redakcja podpowie...?
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Autopromocja

    Reklama

    Reklama

    Reklama