wiara.pl

Serwis Papieski

Kościół nie odpowiada za bałagan w ministerstwie

dodane 2012-02-17 11:58

Stefan Sękowski

Ks. Dariusz Walencik odpowiada na nowe zarzuty wobec Komisji Majątkowej.

Kościół nie odpowiada za bałagan w ministerstwie   repr. Józef Wolny/GN

W dzisiejszej „Gazecie Wyborczej” ukazał się artykuł Marcin Pietraszewski „Kościołowi ile się da”, w którym dziennikarz zarzuca Komisji Majątkowej, że przyznała kościelnym wnioskodawcom o wiele wyższe rekompensaty, niż powinna. Swój artykuł opiera na raporcie działu kontroli kancelarii premiera. Poprosiliśmy eksperta od majątku Kościoła, ks. prof. Dariusza Walencika z Uniwersytetu Opolskiego o stwierdzenie, czy te wątpliwości wobec pracy Komisji Majątkowej są prawdziwe.

Ks. prof. Dariusz Walencik:

Raport, na jaki powołuje się „Gazeta Wyborcza”, nie dotyczy strony kościelnej Komisji Majątkowej, a strony państwowej. Jego pełny tytuł brzmi: „Sprawozdanie dla Rady Ministrów z kontroli w zakresie udziału przedstawicieli strony rządowej w Komisji Majątkowej w latach 1990-2011”

To odpowiednia komórka organizacyjna, najpierw Urzędu Rady Ministrów, a potem Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, prowadziła obsługę kancelaryjno-biurową Komisji Majątkowej (dokumentacja, korespondencja, archiwum). W biurze sekretariatu komisji panował ogromny bałagan, na który wskazał raport zatwierdzony przez Julię Piterę, która odpowiadała w poprzednim rządzie za walkę z korupcją. Tego bałaganu nie zamierzam bronić.

Raport przeznaczony był dla członków Rady Ministrów. Jest prawdą, że dopóki toczyło się postępowanie w sprawie nieprawidłowości w Komisji Majątkowej, raport pozostawał niejawny – tajemnica śledztwa. Prawdą jest także to, że część posłów wnioskowała o jego odtajnienie. Jednak o to, dlaczego raport pozostawał niejawny tak długo, należałoby spytać rzecznika rządu.

Niestety, wiele zarzutów stawianych w tekście „Kościołowi ile się da” bazuje na przekłamaniach. Nie jest tak, jak pisze Gazeta Wyborcza że „Komisja Majątkowa przyznała zakonom i parafiom o kilkaset więcej rekompensat, niż one same złożyły wniosków. Były wnioski, które Komisja rozpatrywała po kilka razy” I dalej, że „rekord to 15 rozstrzygnięć w jednej sprawie”. W raporcie napisano bowiem „Statystyczne podsumowanie działalności Komisji utrudnia fakt, że liczba rozstrzygnięć nie jest tożsama z liczbą złożonych wniosków i liczbą spraw. Jeden wniosek mógł bowiem być zaspokojony nie jednym, lecz szeregiem rozstrzygnięć cząstkowych wydawanych przez Komisję w różnym okresie, w różnym składzie osobowym i w różnej formie (częściowy zwrot, nieruchomość zamienna, odszkodowanie). W skrajnym przypadku stwierdzono 15 rozstrzygnięć cząstkowych dotyczących jednego wniosku”. Tym samym raport potwierdza, że w jednej sprawie wydano 15 cząstkowych orzeczeń. Dopiero piętnaste orzeczenie cząstkowe wyczerpało roszczenie.

To prawda, że obsługa kancelaryjno-biurowa Komisji Majątkowej urągała wszelkim standardom. Akta leżały w różnych pokojach ministerstwa, były nie opisane, nie ponumerowane. Bywało, że członkowie Komisji ze strony rządowej trzymali je w swoich biurach. Ale to nie strona kościelna prowadziła sekretariat Komisji Majątkowej i nie ona odpowiada za ten bałagan.

Z raportu, na który powołuje się „Gazeta Wyborcza” wynika jeszcze jedno: na podstawie dokumentów zgromadzonych przez sekretariat Komisji Majątkowej trudno sporządzić rzetelny ostateczny raportu z działalności Komisji Majątkowej. W związku z tym także dane dotyczące ilości przekazanych gruntów, budynków i wypłaconych odszkodowań, jakie otrzymał Kościół, a podane do publicznej wiadomości, nie są zgodne z prawdą. Obecnie staram się przy współpracy departamentu wyznań odtworzyć stan faktyczny. I już mogę powiedzieć bez wchodzenia w szczegóły, że dane znacznie się różnią.

Przeczytaj również komentarz Andrzeja Grajewskiego: Rzetelny jak wyborcza

«« | « | 1 | » | »»

Wykop

TAGI | KOMISJA MAJĄTKOWA, WALENCIK

Przeczytaj komentarze | 34 | Dodaj swój komentarz »

Śledzenie dyskusji...

Najwyżej oceniane:

Ocena: 22 Głosów: 38 KaeL 2012-02-17 13:25
Niezalogowany użytkownik "To prawda, że obsługa kancelaryjno-biurowa Komisji Majątkowej urągała wszelkim standardom. Akta leżały w różnych pokojach ministerstwa, były nie opisane, nie ponumerowane. Bywało, że członkowie Komisji ze strony rządowej trzymali je w swoich biurach. Ale to nie strona kościelna prowadziła sekretariat Komisji Majątkowej i nie ona odpowiada za ten bałagan."

W tym ksiadz ma zapewne racje, chodz uwazam, ze i tak nie zalatwia to problemu "odpowiedzialnosci" strony koscielnej.

Czyzby "strona koscielna" znajac balagan w papierach po stronie rzadowej w ogole nie interesowala sie rzetelnoscia prac komisji, w ktorej brala udzial?
Zadnej kontroli po swojej stronie? Zadnych zestawien? Zadnych statystyk? To skad Kosciol wie ile spraw nie zostalo zalatwionych, ile zostalo zle zalatwionych? Teraz ks Walencik sie budzi i pyta... departamentu wyznan? Przeciez to kpina.

To tak jak do tej pory Kosciol przyznaje, ze nie wie dokladnie ile mu naprawde zabrano, bo ... komunisci nie zostawiali pokwitowan.

To jak na ksiedza ktos napadnie i obrabuje, to tez nie bedzie wiedzial ile mu zabrano? Szczesliwi ludzie!

A podsumowujac: w Polsce panuje balagan nie do opisania i wszyscy (takze przedstawiciele Kosciola jak widac) uwazaja, ze to INNI powinni miec porzadek. A NAM sie nalezy.
Ocena: 18 Głosów: 36 MarianNowak 2012-02-17 14:26
Kościół powinien się wstydzić, że jego przedstawiciele brali udział w tym urzędniczym bałaganie i publicznie nie wyrażali sprzeciwu wobec tego stanu rzeczy.
Ocena: 15 Głosów: 17 święty majątek 2012-02-18 04:46
Niezalogowany użytkownik A oto fragment artykułu p.t. "Dobra martwej ręki: mniej znane dzieje Św.Majątków"
"W pierwszym okresie swych dziejów na ziemiach polskich (XI-XII) Kościół gromadził majątki przede wszystkim z nadań monarszych i książęcych. W roku 1136 samo tylko arcybiskupstwo gnieźnieńskie posiadało już 149 osad.
Od XII w. rozwinęły się na dużą skalę fałszerstwa zakonne dokonywane m.in. na dokumentach tytułów własności. Działały odtąd, jak określił to M. Schulz, "średniowieczne klasztorne szajki fałszerzy", które "specjalizowały się" w tego typu procederze. Przykład zresztą szedł niejako "z góry" — pamiętamy przecież w jaki sposób papiestwo utwierdziło się w Państwie Kościelnym za pomocą sfałszowanej „donacji Konstantyna". Trudno jest precyzyjnie określić w jakiej mierze to samo można odnieść do "wwłaszczenia się" Kościoła w tzw. dobra martwej ręki, ale skalę zjawiska obrazuje fakt, że "autentycznych dokumentów książęcych przechowało się z XII wieku trzy, podrobionych na imiona książąt zaś siedemnaście." Do schyłku XII w. zachowane dokumenty polskie lub związane z Polską liczą 150 pozycji, z czego 46 to dokumenty "przez Kościół i w jego materialnym interesie sfałszowane."
W XIII w. Kościół prowadził komasację dóbr, celem ich terytorialnego zespalania w zwarte całości. Łączyło się z tym likwidowanie enklaw poprzez rugowanie chłopów książęcych i drobnych rycerzy, którzy różnymi środkami usuwani byli z własnych ziem, które włączano do włości kościelnych."
Jeśli dziś Kościół katolicki twierdzi, że jego majątek był stworzony uczciwie, to kłamie. Praktycznie większość tego majątku należy do państwa i to państwo nie ma żadnego obowiązku zwracania Kościołowi czegokolwiek.
Ocena: 14 Głosów: 22 KaeL 2012-02-17 17:47
Niezalogowany użytkownik Madziu, poczytaj ze zrozumieniem.
Rzad mial balagan, ale stronie koscielnej on nie przeszkadzal. Swiadomie i dobrowolnie w tym balaganie uczestniczyla, bez protestow zgadzala sie z werdyktami, nie protestowala ze protokoly sa niedbale napisane itp itd.

Jezeli wspolpracujesz w jakims gremium, ktore nie dziala prawidlowo, a ty NIC NIE ROBISZ zeby to zmienic (w domysle bo boisz sie, ze moze na tym stracisz?) to jestes WSPOLWINNA wszelkim zaniedbaniom, na ktore nie reagowalas.

Dlatego takie spychanie wszystkiego na strone rzadowa li i jedynie, jak widzimy to po stronie koscielnej, jest rownie niesmaczne, jak proby zepchniecia wszystkiego na "pazerny" Kosciol.

wszystkie komentarze >